IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mały Park

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Leila
Wiceszef
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/09/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Lut 22, 2015 1:46 am

Ostatnio Leila całymi dniami przesiadywała w organizacji Crow. Było to spowodowane przede wszystkim lenistwem. Klany siedziały cicho, ba, nawet u nich nie działo się nic specjalnie ciekawego. Jednak! Kiedyś musiał nadejść ten niesamowity dzień, w którym wiceszefowa zerwie się na równe nogi, po czym z powagą w głosie oznajmi, iż to właśnie dzisiaj wykona czynność tak niesamowitą, że pozostali członkowie powinni pochwalić ją gromkimi brawami. Tak, dobrze myślicie. Musiała opuścić swoje schronienie. Powód był niebanalnie banalny, a mianowicie zabrakło w kuchni jej ukochanej szarlotki.
Szybko uwinęła się z zakupami, zaś w drodze powrotnej postanowiła przejść się przez park. W końcu pogoda dopisywała, toteż trzeba było korzystać, póki jeszcze można.
Jej wędrówka mijała bez zakłócań i najprawdopodobniej nie musiałaby posuwać się do tak absurdalnego kroku jakim jest odzywanie się do mężczyzny, gdyby nie została zmuszona do tego przez jednego z nich. Aż się w niej zagotowało na widok peta w ręku.
Podeszła bliżej i stanęła tuż przed nieznajomym gościem. Zacisnęła dłoń na reklamówce, zaś palcem wolnej ręki wymierzyła w podejrzanego typka.
- Ty... hultaju! - wyrzuciła z niesmakiem, a następnie zmarszczyła nos, chcąc tym samym podkreślić jak bardzo nie podoba jej się zachowanie tego kogoś. - J-jak można palić w miejscu, w którym kręci się pełno dzieciaków?! Wstyd, wstyd, no i jeszcze raz wstyd! - Przy każdym wypowiedzianym słowie machała groźnie palcem, taksując go wzrokiem.
Wygląda jak jakiś przerośnięty macho, który regularnie naparza swoją kobietę kablem - przeszło jej przez myśl, aczkolwiek szybko zrobiła zaciętą, paskudną minę. W końcu licho wie, może akurat bardziej przerazi się jej wyrazu twarzy aniżeli słów.
- Idź jarać w inne miejsce. Okej? - dodała na koniec troszku potulniej i łagodniej, a kąciki ust Leily niebezpiecznie zadrżały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Lut 22, 2015 11:27 am

A było tak miło... pomyślał, gdy dziewczyna zaczęła go opieprzać. Człowiek chce odpocząć, pobyć ze sobą, to się czepiają na siłę. I to czego! O jednego papierosa! Toż to ludzkie pojęcie przechodzi. I jeszcze żeby tu się kręciły całe tabuny wspomnianych dzieciaków. Ale nie! Pusto nie było, no ale nie przesadzajmy...
Jakby trzepiącej nim delirki było mało, to jeszcze był w tym nieprzyjemnym, przejściowym stanie zawieszenia pomiędzy swoimi skrajnościami emocjonalnymi. Te momenty z reguły nie trwały długo, ale nie znosił ich. Wszystko wydawało się takie nudne i zwyczajne. Jeśli tak to wszystko normalnie wygląda, to on szczerze współczuje tej zdrowej części społeczeństwa.
Grzecznie wypuścił dym na bok, chociaż miał nadmuchać jej tym paskudztwem w twarz.
- Cóż to za słownictwo, dziecko... Ranisz mnie.- odparł, taksując ją wzrokiem. Wcale niebrzydka, ale przesadnie "groźna" mina troszkę jej nie pasowała. I jeszcze to machanie paluszkiem. Staruszek Vic poczuł się znów jak dziecko opieprzane przez matkę. Strzepnął popiół na ziemię, zaciągnął się, patrząc jej w oczy. Tym razem dym wypuścił nosem. Tyle w temacie przenoszenia się w inne miejsce.
- Podziwu godna troska o młodsze pokolenia. Mam szczerą nadzieję, że kiedyś zostaniesz za nią doceniona, jakiś Order Uśmiechu czy coś... Szkoda, że tak mało jest ludzi oddanych zmienianiu świata na lepsze.- powiedział, uśmiechając się niewinnie.
Jako że papieros miał się ku końcowi, Vic upuścił go na ziemię i solidnie przydeptał. Pewnie zaraz dostanie jeszcze wykład o śmieceniu, ale co tam, zawsze to jakaś przerwa w monotonii dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Wiceszef
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/09/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Lut 22, 2015 9:30 pm

Momentalnie pożałowała, że odezwała się do typa. Jakim prawem śmiał nazwać ją dzieckiem? Czy jemu nie tylko na rozum, ale i na wzrok padło? Skoro taki cwany, to niech pokaże jakiegoś szczeniaka, który posiadałby tak dorodny biust jaki ma ona, ha!
- Och, to ma sens - mruknęła  z przekąsem, opuszczając rękę wzdłuż tułowia.  - Przez cały ten ból nie jesteś w stanie ewakuować się stąd, co? - ostatnie słowa wypowiedziała z niemałą dezaprobatą w głosie. Dlaczego niektórzy nie mogą zrozumieć, że nie są jedynym ludźmi na tym świecie? Wpatrywała się w papierosa tak intensywnie, jakby ze pomocą wzroku chciała go zgasić. I ta czynność została zakłócona przez odzywkę mężczyzny. W trymiga skierowała tęczówki na jego lico, mrużąc przy tym zabójczo oczy.
Zapewne powiedziałaby co nieco o kalaniu tego przepięknego parku, gdyby nie pewna myśl, która przyszła jej do głowy. Zaraz, może rzeczywiście zareagowała zbyt pochopnie? Całkiem prawdopodobne, że typek miał zły dzień; zwolnili go z pracy, rodzina od niego odeszła albo kompleksy wyniszczały go od środka! Ileż to filmów widziała, w których występowały takie przypadki.
Jej mina złagodniała, a z oczu zniknęła dotychczasowa żądza mordu, została zastąpiona szczerą troską i współczuciem. Gdyby nie brzydziła się dotknąć mężczyzny, tak najchętniej poklepałaby go po plecach, a następnie pozwoliłaby mu wypłakać się na ramieniu. Postanowiła jednak pocieszyć nieznajomego ciepłymi słowami, no i wsparciem mentalnym!
- Przepraszam, nie chciałam tak naskakiwać - powiedziała potulnie, zaczesując kosmyki włosów za ucho. Zerknęła mu nieśmiało w oczy, po czym wysiliła się na słodziutki uśmiech. - Ale w tych czasach mało kto rozumie, kiedy mówi się spokojnie. Powiedz... - zrobiła dramatyczną pauzę, a resztę słów niemal wyszeptała. - Masz jakieś problemy?
Delikatnie nachyliła się nad nim i przyłożyła rękę do ust, zupełnie jakby chciała zdradzić mu swoją największą tajemnicę.
- Możesz mi powiedzieć, mam przyjaciół, którzy mogliby ci pomóc... - powiedziała szeptem, posyłając doń delikatny uśmieszek. Oczywiście chodziło jej o psychologów. Było nie było, ale niekiedy trzeba było się przełamać i zawitać do gabinetu jednego z nich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Pon Lut 23, 2015 12:33 am

Jaki tam znowu ból. Nie potrafiłby ewakuować się przez zwykłą ciekawość odnośnie tego, co z owej sytuacji wyjdzie. W takich momentach pierwsza mysl z reguły była w stylu "czemu oni mi dupę zawracają", a potem ni z tego, ni z owego okazuje się, że natręt jest całkiem interesującą osobą. Nigdy nie wiadomo...
Jej nagła troska nieco zbiła Vica z tropu. Jakby nie patrzeć, raczej niezbyt często widuje się osoby pytające przypadkowych nieznajomych o problemy. Pomoc społeczna sie znalazła, patrzcie państwo. Chociaż jemu to i nawet psychatryk nie pomógł, a co dopiero mówić o szczerej rozmowie i wypłakiwaniu się na ramieniu. A nawet jeśli brać taką ewentualność pod uwagę, to nie byłoby o czym opowiadać. Rodzinę zostawił za sobą, kompleksy go nie wyniszczały, a robotę miał w miarę stabilną. No żyć nie umierać po prostu.
Wraz ze zmianą nastroju i wyrazu twarzy, rozmówczyni stała się naprawdę ładniutka. Nie żeby Vica to jakos szczególnie ruszyło, ale potrafił to docenić.
- Problemy? A gdzieżby znowu, jestem najszczęśliwszy pod słońcem.- - powiedział, uśmiechając się kątem ust. Nieustannie patrzył jej w oczy, ani razu nawet nie mrugając. Kiedy tylko chciał, potrafił opanować ten odruch. Przydawało się, kiedy trzeba było zgrywac jeszcze bardziej psychicznego. Nagle, bez powodu, zaśmiał się.
- Rozkoszna jesteś, jak takie małe, puchate zwierzątko. Ale byle komu sekretów zdradzać nie zamierzam. To tak nie działa, misiu pysiu...- powiedział, również szeptem i z szerokim prawie od ucha do ucha uśmiechem. Bawiła go myśl o spowiedzi przypadkowej osobie. Serio, ona oczekiwała, że polecą ckliwe wyznania o molestowaniu w dzieciństwie i problemach sercowych? Prooszę...
- To u ciebie normalne, że starasz się robić psychoterapię każdej napotkanej osoby?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Wiceszef
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/09/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 5:18 pm

Ha! I ona miałaby w to uwierzyć? Czy najszczęśliwszy facet na świecie mściłby się na niewinnych spacerowiczach w tak okrutny sposób? Nie sądzę, Leila uśmiechnęła się z triumfem do własnych myśli. Zatruwanie siebie oraz innych tym cholernym dymem nikotynowym... cóż, dziewczę nie miało żadnych wątpliwości, że coś się za tym kryje. Miała nosa do tego typu spraw. A przynajmniej tak sobie wmawiała.
Zupełnie nie zrozumiała znaczenia owego kontaktu wzrokowego. Bo przecież na pewno nie chciał jej tym wystraszyć. No skąd! To na pewno była niema prośba o pomoc! Zacmokała kilkakrotnie, nie odwracając od niego oczu. Niektórzy mogliby pomyśleć, że była nim zafascynowana, aczkolwiek kryła się za tym wyłącznie szczera chęć pomocy bliźniemu w potrzebie. Nawet jeśli w potrzebie on nie był.
- Nie, nie, nie... - Energetycznie potrząsnęła głową, po czym - już drugi raz w ciągu dnia! - wycelowała w niego palcem, puszczając przy tym doń oczko. - Ty jesteś inny. Mogłabym ciebie porównać z tymi wszystkimi Greyami, Crossami, Ryanami, ale...! - kolejny raz zawiesiła głos, chcąc wzbudzić w nim zainteresowanie oraz niepewność. Zapewne i tak jej to nie wyszło, no ale powiedzmy sobie szczerze, Leila nie miała zbyt wiele do stracenia. Pewnie gość wyrobił sobie już o niej takie zdanie, że najchętniej pacnęłaby samą siebie w głowie, gdyby pozostał jej jakikolwiek rozum w owym miejscu.
- Oni wszyscy mieli swój początek jako... Edward Cullen! - wypowiedziała z dumą dzieciaka, który chwalił się rówieśnikom, że jego tata jest pilotem. Klasnęła w dłonie, a jej oczy zalśniły. - Tak, dokładnie, nie ma co do tego żadnych wątpliwości... Jesteś właśnie takim Edziem!
Jezu, nie macie pojęcia jak bardzo była ona dumna ze swojego wyjaśnienia. Naprawdę. Przystanęła z nogi na nogę, nie mogąc powstrzymać się od pysznego uśmieszku.
- Czy teraz wzbudziłam w tobie zaufanie?
Pytanie było zbędne, ale wypowiedziała je dla zwykłej formalności. Uważała, że teraz całkowicie ją zrozumie oraz jakoś się dogadają. Kto wie, może nawet zostanie jej najlepszym przyjacielem? Zmarszczyła czoło, nieświadomie przechylając głowę w bok. Albo i nie, koniec końców nie wyobrażała sobie jak biją się razem różowymi poduszkami, plotkują, czy robią sobie wzajemny manicure. Chociaż... Każdy ma jakąś swoją "drugą stronę", więc... może akurat trafił swój na swojego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 6:17 pm

Z wieloma psychologami w życiu się spotkał, ale tak drastycznych diagnoz to mu jeszcze nikt nie postawił. Że niby Grey? Cullen? Jeszcze tylko pozytywny wynik na AIDS i można sobie w łeb strzelać. Zapowiadała się ciekawa znajomość...
Po jej rozciągniętej, dramatycznej do oporu przemowie przez chwilę siedział cicho. Nie żeby myślał nad swoim życiem czy wyciągał jakieś wnioski z jej słów. Co to to nie. Z Vica nie taki znów filozof. Najzwyczajniej w świecie potrzebował odrobinki czasu na ogarnięcie umysłem absurdu tej sytuacji. A kiedy już ogarnął, przetrawił i odpowiednie styki w jego przetrawionym etanolem mózgu załapały co trzeba, wybuchł donośnym śmiechem. Znaczy, nie tak od razu, najpierw miał on postać tłumionego, nieco ochrypłego chichotu, który stopniowo nabierał na sile, aż do czegoś porównywalnego z rechotem naćpanej hieny. Z parę minut zajęło mu uspokojenie się.
- Gdzieś ty była całe moje życie? Wszystko jest zawsze takie kurewsko poważne...- powiedział w końcu z głupawym uśmiechem na buźce. To wszystko nie mogło się dziać naprawdę. W tej chwili postawiłby każde pieniądze na to, że cała ta sytuacja to kolejny objaw odstawienia. Niektórzy widzą białe myszy, jemu objawiają się moralizujące psychoanalityczki. Zawsze mogło być gorzej.
Podniósł tyłek z krawędzi fontanny, po czym poczochrał dziewczynę po włosach, nieco się przy tym nachylając, tak, by ich oczy były na równym poziomie.
- Zuch dziewczynka! Zasłużyłaś na ciasteczko!- powiedział, po czym wyciągnął z kieszeni bluzy paczkę herbatników i wcisnął jej jednego do buzi. Bo zawsze warto mieć przy sobie herbatniki. Nigdy nie wiadomo kto zasłuży na nagrodę. Może powinien zacząć w ten sposób wynagradzać podwładnych? Niegłupi plan, zaraz morale by podskoczyły pod sufit.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Wiceszef
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/09/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 8:07 pm

Leila myślała, że to milczenie jest równoznaczne z zignorowaniem jej. Takim zupełnym olaniem wszystkich dotychczas wypowiedzianych słów, po których człowiek zdaje sobie sprawę, iż ktoś go zlekceważył, ale nie może nic na to poradzić, bo już jest za późno. Takie niezręczne momenty były okropne... A jeden z takowych właśnie trwał! Nie pozostało jej nic innego jak świdrowanie wzrokiem buźki mężczyzny. Szukała w niej czegokolwiek, co pomogłoby rozwiązać dotychczasowy problem pt. ,,O matko przenajświętsza, czy on jest zły, rozbawiony, wkurzony? Daj znak, błagam, ktokolwiek!". Typek okazał się nie tylko wyjątkowy, ale i nieprzystępny jak Edward Cullen.
Jeszcze chwilka, a nie wytrzymałaby, pogodziłaby się z porażka, po czym poszła w swoją stronę, ale stało się! Oczekiwany znak, choć dość osobliwy. Nigdy wcześniej nie słyszała tak bardzo niepokojącego śmiechu. Poza tym została przez niego wyśmiana. Znakomicie.
- To komplement? - spytała niewinnie, przekładając reklamówkę do drugiej ręki. Zamrugała kilkakrotnie, próbując zrozumieć cokolwiek z zaistniałej sytuacji. Wydawała się jeszcze bardziej zdezorientowana niż mężczyzna sprzed kilku minut. Naprawdę nie mogła pojąć, co chciał jej przekazać. Skoro miał po dziurki w nosie powagi, to dlaczego nie wybrał się na Pingwiny z Madagaskaru albo nie posłuchał sobie języka francuskiego? "Żrepanżur" poprawiło humor każdemu.
- Hola, hola, hola... - wyszeptała przerażona ze strachu. Zrobiła krok do tyłu, lecz nie była na tyle szybka, aby czmychnąć przed jego łapskiem. Stała jak słup soli, tępo wpatrując się w poczynania mężczyzny. Mierzwienie włosów nie było bolesne, lecz niespodziewane. Sama myśl, że dotyka ją ktokolwiek z płci brzydkiej sprawiała, iż wzdrygała się z obrzydzenia.
- No weź... - Stopniowo odzyskiwała równowagę ducha, lecz nie na tyle, aby zareagować przed kolejnym atakiem. Jeszcze tego nie było, żeby wpychali siłą ciastka do jej buzi! Natychmiastowo spiorunowała go wzrokiem, cofając się na bezpieczny dystans. Poczekała, aż wszystko przeżuje, a następnie przełknęła niechciany poczęstunek, który notabene okazał się być całkiem smaczny. - T-t-t-ty... Zboczeńcu! Prymitywie! Macać laski ci się zachciało?! To jest niepoprawnie politycznie! - krzyczała na tyle głośno, że wzbudziła niemałą sensacje wśród ludzi. Leila przytuliła do piersi siatkę, w której była szarlotka, a jej dolna warga zaczęła niebezpiecznie drżeć.
-  Nie dotykaj mnie więcej! Albo powiem ci kto zginie w Grze o Tron! - wyrzuciła z gniewem, zaś po wyrazie twarzy można było wyciągnąć jednoznaczne wnioski: była całkowicie poważna. Po chwili wahania dorzuciła jeszcze do tego: - A i ostrzegam, przeczytałam wszystkie tomy, które do tej pory wyszły!
Zadarła głowę do góry i kilkakrotnie zatrzepotała rzęsami. No, wyciągnęła ciężką artylerie przeciwko zwykłemu śmiertelnikowi. Niech wie, że z nią nie ma żartów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 8:37 pm

No proszę, jak się obruszyła. Rabanu narobiła jakby się co najmniej do gwałtu zabierał. Czyżby nazi- feministka z urazami z dzieciństwa? No to się biedakowi trafiło, jak kocia kupa w piaskownicy. Ale nie żeby się zraził. Jej reakcja ponownie wywołała u niego śmiech, choć już znacznie bardziej stonowany niż parę minut temu. Ot, taki radosny chichot.
- Kogoś chyba tata dotykał w niewłaściwy sposób...- stwierdził, zagryzając herbatniczka. Rozejrzał się dookoła. Ludzie faktycznie zwrócili uwagę, ale był ciekaw, ilu rzuciłoby się na pomoc w razie prawdziwych problemów. I jak duże trudności miałby ze zmasakrowaniem ewentualnych obrońców uciśnionych, a także postronnych, którzy "przypadkiem" znaleźliby się w polu rażenia. Jak szaleć to szaleć, nie?
Słysząc jej groźbę, pacnął ją palcem w środek czoła. Raz, drugi, trzeci, czwarty.
- Tu cię zaskoczę, bo też czytałem. Nie tylko ty jesteś cwana, dziecinko.- wyszło na to, że Vic nie jest zwykłym śmiertelnikiem i nawet tak ciężka artyleria mu nie straszna. Piękny przykład sytuacji patowej.
Zwrócił uwagę na zawartość trzymanej przez dziewczynę reklamówki. Jego wewnętrzne dziecko ucieszyło się jak na Boże Narodzenie. Szarlotkę kochał ponad wszystkie ciacha.
- Masz zajebisty gust jeśli idzie o ciasta. Daj kawałek.- poprosił z nadzieją w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Leila
Wiceszef
avatar

Liczba postów : 22
Join date : 30/09/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 9:51 pm

Co za niedorzeczność! Skąd on wytrzasnął taki absurdalny pomysł? Prychnęła głośno, kręcąc nosem na usłyszane słowa. Nienawidziła poruszać tego tematu, bo niemal zawsze traciła przez to humor, dlatego odpowiedź rzuciła na odczepnego. Byleby dał jej święty spokój i nie drążył wątku.
- Bzduuuury... - mruknęła pod nosem, wywracając oczami.
W myślach próbowała samą siebie przekonać, że prowadzi konwersacje z kobietą, aczkolwiek nieznajomy nie ułatwiał jej tego. Znowu, niemal z uporem maniaka, dotykał (dla odmiany!) nieskazitelnego czoła Leily. Zazgrzytała zębami, obdarowując go kolejnym spojrzeniem pełnym żądzy krwi.
- Nie możesz uszanować mojej prośby? - warknęła groźnie. - Jakoś wcześniej mogliśmy rozmawiać i to bez niepotrzebnego dotyku. A przypominam, że boli on całe życie! - stwierdziła przemądrzałym głosem i w tym momencie poprawiłaby okulary, gdyby tylko je nosiła. Niestety, musiała się obyć bez takich szpanerskich ruchów.
- Cooo?! - Spuściła wzrok na reklamówkę i wydęła wargi. Teraz to ona potrzebowała pomocy, a nie ten delikwent! Wydała z siebie głośne westchnienie. - Ale to jest na później! Jeśli tak bardzo chcesz, to mogę kupić ci ciacho w jakiś pobliskiej kawiarni... - Wzruszyła obojętnie ramionami. Podniosła głowę, a oczy na nowo ulokowała w jego twarzyczce. Nie minęło nawet pół minuty, kiedy usta wygięła w podkówkę. Rany boskie, co się dzieje z tym światem... żeby ona miała proponować jakiś wypad i to facetowi, który był łudząco podobny z wyglądu do Trybsona, a z charakteru do Edzia? Zresztą, dlaczego nie pójść na całość? A co jej tam!
- Znam taką jedną, gdzie jest świetny klimat. To wręcz kraina kucyków Pony, myślę, że z łatwością mógłbyś się tam odnaleźć! - No bo czemu nie? Szarlotkę lubi, to może i kuce również. To całkiem podobne światy, czyż nie? Nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Lut 24, 2015 10:19 pm

Oho, czuły punkt pomyślał, widząc jej reakcję na tekst o ojcu. Może faktycznie była molestowana? Albo porzucona? Różni buce się trafiają.
Dobra, pośmialiśmy się, pomaltretowaliśmy panią psychoanalityk, pora nieco zwolnić i zejść z tonu. Pierwsze wrażenie zrobił, pora na drugie, może nawet i na trzecie.
- Już spokój, rączki mam tutaj.- powiedział, unosząc wspomniane kończyny do góry i przyciągając je możliwie najbliżej do swojego ciała- A zasłużyłaś sobie. Było się nie czepiać o papierosa.- dodał, uśmiechając się katem ust.
Narobiła mu smaka tą całą szarlotką, ale chcąc nie chcąc, niespecjalnie miał czas na posiedzenie w kawiarni. Życie byłoby zbyt piękne bez obowiązków. Dlatego z bólem, ale musiał odmówić.
- Kucyki Pony, klub BDSM, odnalazłbym się tak czy inaczej, o ile ciacho byłoby tego warte. Ale może innym razem, mam parę rzeczy do załatwienia. Także do zobaczenia.- powiedział, po czym nieśpiesznym krokiem ruszył w swoją stronę i opuścił park.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizuku
Niebezpieczne dziecko
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Czw Kwi 09, 2015 9:01 pm

Shizuku wędrowała przez dłuższy czas  nie wiedząc co ze sobą zrobić. Ostatnio powróciła do Tokyo po dość długiej nieobecności. Mimo jej młodego wieku wiedziała jak przetrwać w tym wielkim świecie. Przy najmniej tak jej się wydawało. W każdym razie Bunny zawsze nią pokieruje tak, że oboje będą mieć co jeść. Tego popołudnia dziewczynka dotarła do małego parku. Bunny stwierdził, że tu najszybciej znajdą jakąś ofiarę oraz schronienie na najbliższy czas. Kręciła się wokół fontanny przez dobre kilka godzin. W końcu pacynka kazała usadzić się Shizuku na trawie w cieniu jednego z drzew. Niebieskowłosa bez żadnego sprzeciwu usłuchała i wykonała zadania. Później zaczęli razem śpiewać piosenki . Dziewczynka uwielbiała zabawy z Bunnym. Nie protestowała gdy przychodzili inni jej „przyjaciele”. Zastanawiało ją kiedy jakaś babcia zauważy ją samotną i się nią zainteresuje. Jej „towarzysz” nakazał być jednak cierpliwym, przy czym nie zwracać uwagi za bardzo na ludzi. Żadna z osób będących w parku nie przyda im się, wręcz przeciwnie mogłaby zaszkodzić. Tego oboje nie chcieli. W końcu jeśli zniszczą przytułek czy komisariat nie będzie już tak łatwo z ukrywaniem. –Shizu nie bądź, aż tak wesoła. Przecież żadna babcia się Tobą nie zainteresuje!- Bunny miał rację. Dziewczynka mimo dobrej zabawy musiała się opanować. –Wybacz Bunny, nie chciałam- odszeptała do przyjaciela. Shizuku była posłuszna pacynce. Nie lubiła gdy królik był rozgniewany czy zawiedziony. Wtedy dostawała kary, których bardzo nie lubiła. Z jej twarzy zszedł uśmiech, a zastąpił jej obojętny wyraz twarzy, może trochę przygaszony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zettrey
Chory doktor
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 04/02/2015
Age : 24
Skąd : Kalisz WLKP

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Kwi 12, 2015 6:45 pm

Park, fontanna, bardzo przyjemne miejsce prawda? Ludzie przychodzili tutaj odpocząć od szarej rzeczywistości, przespacerować się, spędził miło wspólnie czas, pomyśleć nad życiem, uchlać się na umór lub cokolwiek innego wartego zrobienia w miejscu niezabudowanym. Prawda, czasami trafiał się jakiś zboczeniec, złodziej, morderca, gwałcicie, psychopata tudzież ktokolwiek inny takowego pokroju, ale to jedynie kropla goryczy czyż nie? Ryzyk wkalkulowane w te odrobinę możliwości przejścia do zupełnie innego świata niż tego, który otaczał na co dzień. Zabawne, ale czasami nawet ludzie pozbawieni zupełnie aspektów moralnych czy etycznych, mających za nic życie ludzkie oraz samo ich jestestwo przychodzili w to miejsce nie po kolejne ofiary chorych eksperymentów lecz dla samego spokoju. Oraz drobnego zarobku.
Ubrany tak jak zawsze, gdy nie było się w pracy, Pan Doktor bez zbędnego pośpiechu zajął swoje ulubione miejsce obok fontanny, z drugiej strony niż była dziewczynka. Zresztą, nawet gdyby ją spostrzegł nie interesowałaby go w nawet najmniejszym stopniu, dziecko jak ich wiele w tym mieście z przeszłością zapewne równie oryginalną jak wszystkie inne. Po prostu mniejsza wersja bydła panującego nad światem, ni mniej ni więcej. Przed nogami mężczyzny wylądował kapelusz z szerokim rondlem, w jego dłoniach natomiast proste, czarne skrzypce. Yep, czasami należało poćwiczyć na świeżym powietrzu, zarobić parę dodatkowych groszy za artystyczne zapędy a może nawet i zdobyć kilku pseudo fanów nędznej, szarej sztuki.
Pierwsze dźwięki wydobyły się z skrzypiec, melodia nie była wesoła, skoczna ani nic z tych rzeczy. Wręcz przeciwnie, melancholijna, depresyjna wręcz, przeplatanka niskich i wysokich dźwięków, miarowych oraz szybszych potrafiących wprawić w nostalgię lub nawet i gorzej. Dlaczego akurat tak? A z czego się cieszyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seth Wimsey
Wielki Ojciec
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Kwi 14, 2015 8:59 pm

Chwiejesz się. surowy głos w głowie mężczyzny upomniał go. Machnął jednak ręką. Co go obchodziło jak idzie. W końcu  idzie, a to już postęp. Mógł by się zwalić do rowu i tam spędzić resztę wolnego czasu. W zasadzie to ten pomysł wydawał się całkiem dobry. Mężczyzna zatoczył się i stanął. Oczy miał nieco zaszklone i nieobecne, ale pomijając ten fakt, gdy stał wyglądał całkiem normalnie. No może poza ubraniem. To było wyraźnie niedzisiejsze. Tak to jest gdy w wolnym czasie zapomina się o czasie i godzina na piwie przeradza się w pięć. A pięć w kolejny dzień. A kolejny dzień w jeszcze kolejny. I tak na błogiej godzinie mija nam trzeci dzień. A Seth walce nie wliczał się do osób którym tak minuty przelewają się przez palce. Zaczął odpoczywać we wtorek a teraz gdy próbował przeczytać datę na zegarku.. widział.. cz..czwartek. To chyba czwartek. Zamrugał kilka razy, by wyostrzyć obraz i poprawił rękaw b schować urządzenie obmierzające czas. Musiał się chwile zastanowić by zrozumieć dlaczego naglę tak przeniósł się w czasie. W końcu westchnął i zaczął macać się po kieszeniach. Najpierw wyjął telefon, który z nieukrywanym trudem odblokował. Dostrzegł parę nieodebranych połączeń i wiadomości. Nie zrobił z tą wiedzą nic. Uznając, że tak będzie znacznie lepiej. Teraz z kieszeni wydobył pogiętą paczkę papierosów i zapaliczkę. Ta druga wyślizgnęła mu się spomiędzy paców. Schylając się po nią zachwiał się do przodu. Prawie się przewracając. Udało mu się rozpaczliwym machnięciem ręki złapać równowagę. Podniósł urządzenie z chodnika. Wsadził jednego peta do ust i podpalił go. Po czym chowając już niepotrzebne rzeczy z powrotem do kurtki. Nie zauważając, że zapaliczką nie trafił do kieszeni ruszył dalej drogą donikąd. Można domniemywać, że zapewne szedł by tak jeszcze długo, jednak kontem oka dostrzegł dziwne drzewne zgromadzenie. Wydało mu się to zabawne, że pośród betonowej dziamgali rosną żywe rośliny w takiej ilości. Usta wykrzywiły mu się w  czymś na wzór uśmiechu. Zmęczony umysł szybko dokonał prostej kalkulacji. Drzewa równa się park, park równa się ławka. Ławka równa się sen. A to ostanie w jego głowie brzmiało naprawdę dobrze. Równie dobrze brzmiało by tylko słowo obiad. Ale na to nie mógł teraz liczyć. Szybko znalazł miejsce godne drzemki. Schował cenne rzeczy do wewnętrznych kieszeni. Tak by złodziej zanim dokona rabunku musiał go jednak obudzić. Po czym ułożył się wygodnie. Zasnął niemalże od razu. Czy coś mu się śniło? Pewnie tak, ale gdy się obudził nie pamiętał niczego. A jak się obudził? Ktoś zaczął brzękolić na jakimś instrumencie. Otworzył oczy oślepiony słońcem. Ziewnął i rozejrzał się nie za bardzo rozumiejąc gdzie jest. Obok miejsca gdzie jeszcze chwilę temu miał twarz leżał niedopalony papieros. Przeklął i dostrzegł jakąś postać. Czy to dziewczynka? To ona brzękoli? Nie, jak by to robiła? Królikiem? Zaśmiał się ze swojego pomysłu i w tm też momencie poczuł jak by ktoś mu przywalił maczugą w łeb. Co starło radość z twarzy. Przeklął jeszcze raz. Wstał uznając, że warto sprawdzić czy nadal śpi. Podszedł po małej do małej istotki i usiadł na trawie obok niej.
- Śpisz tu?- spytał niemająca pomysłu na rozmowę, z osoba ze snu. Bowiem co ta dziewczynka mógł by robić w parku. W dodatku sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizuku
Niebezpieczne dziecko
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Wto Kwi 14, 2015 9:29 pm

Shizuku przyglądała się ludziom, którzy mijali ją w pośpiechu. Jej mordka skrzywiła się. Głupi ludzie…chciałabym abyście płonęli. Może dziewczynka nie wygląda ale była mocno zdemoralizowana. Wszystko jest winą jednak jej choroby jak i tego paskudnego świata, w którym przyszło się jej rozwijać. Bunny spojrzał na nią i dał jej klapsa łapką w czubek głowy. Dziewczynka zwróciła wzrok na królika a na jej twarz znów powróciło zobojętnienie. Po jakimś czasie zauważyła mężczyznę niedaleko fontanny. Grał na skrzypcach co przyciągało uwagę przechodniów. Następny idiota, który przeszkadza Shizuku w znalezieniu noclegu. Miała ochotę wyciągnąć jedną z króliczek bombek i rzucić w grajka podpalając go. Przy najmniej miałaby widowisko. Niestety była zbyt widocznym miejscu aby to zrobić. Siedziała, więc nadal w tym samym miejscu przyglądając się mu i zastanawiając co mogłaby zrobić. Po chwili poczuła nieprzyjemny zapach i usłyszała pytanie, które było chyba kierowane do niej. Odwróciła od niechcenia głowę w stronę dobywającego się głosu. Zmarszczyła delikatnie czoło czując nieprzyjemny odór. Następnie stwierdziła, że sama z chęcią pobawiłaby się wraz z Bunnym kaczkami w wannie wypełnionej pianą. Chciałaby w końcu wyspać się w normalnym miejscu i zjeść coś ciepłego. Wieczne kradzieże nie są ciekawym zajęciem. Na pytanie niebieskowłosego pokręciła przecząco głową nie okazując żadnych emooji. Nie wiedziała czy warto jest podejmować rozmowę z tym dziwnym panem. Jednak Bunny spojrzał na nią znacząco po czym odwrócił łebek w stronę mężczyzny. –Nie śpimy tu, a tam.- Wskazał oddalony mostek. Dziewczynka nie była pewna czy królik dobrze robi twierdząc, że są bezdomni i zwierzając się akurat tej osobie. Jednak to Bunny, a on zawsze wiedział co robi. Zwróciła znów wzrok na grajka. Grał całkiem ładną piosenkę. Gdyby poprosiła tego śmierdziela aby tam z nią podszedł zawsze mogła rzucić bombką i zwalić wszystko na niego. W końcu ludzie szybciej uwierzą przestraszonej małej dziewczynce niż staremu, śmierdzącemu mężczyźnie. –Chciałabym tam pójść…- Niebieskowłosa odezwała się ledwo słyszalnym głosem. Bunny spojrzał się w tą samą stronę co ona i pokiwał głową. Wiedział co dziewczynka chce zrobić i ją popierał. Teraz tylko musieli przekonać tego obcego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seth Wimsey
Wielki Ojciec
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Czw Kwi 16, 2015 9:12 pm

Zerknął na miejsce, które wskazała dziewczynka. Myślał, że pomiędzy drzewami dojrzy dojrzy jakiś budynek. Jednak tak się nie stało. Jego oczom ukazał się nieco inny widok. Most wiszący, a może stojący nad jakąś wodą. Czy to nie idiotyczne spać pod mostem? Od wody wieje chłodem. Ale może chodzi o niewidoczność. Wzruszył ramionami i przeniósł oczy na dziewczynkę. Już chciał powiedzieć coś, gdy nagle uderzył go pewien absurd. Jak na dziecko bez domu, była ona całkiem czysta. Jej ubranie nie wyglądało na wyjęte ze śmietnika. No i nie waliło od niej jak od bezdomnego. Nie miała tez przetłuszczonych włosów. Uniósł brwi.
- Mówisz?- spytał robiąc minę jak by go to naprawdę wzruszyło, albo może zszokowało. Grunt to nie dać po sobie poznać, że coś nam nie pasuje. Chociaż w jego stanie. To znaczy bycia wczorajszym, albo jak w jego przypadku prze wczorajszym.- To musi być ci dosyć... przewiewnie- zauważył po chwili.- Mogę przynieść ci gazety, mam stare wydania, zrobisz sobie materac.. czy coś- aż chciało by się zapytać czy zastanawiała się kiedyś nad przytułkiem. Nim zdążył jej to jakoś zasugerować z jej ust padło pytanie.
- I co?- spytał zanim to dokładnie przemyślał.- Czekasz na moje pozwolenie? Idź śmiało popilnuje ci miejsca-   bo w końcu, żyła na ulicy i co nagle przestała sobie radzić w okrutnym świecie? Jak żyjesz na tym padołu łez, szczególnie z mostem nad głową, to musisz nauczyć się samodzielności. A nie ludzi prosić by z tobą gdzieś poszli.[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizuku
Niebezpieczne dziecko
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Maj 17, 2015 8:59 pm

Dziewczynka wlepiła wzrok w grajka i przysłuchiwała się jego muzyce. Niebieskowłosy osobnik drażnił jej nozdrza okropnym smrodem. Alkohol pija ludzie dorośli. Jednak Shizuku kiedyś stwierdziła, że ona raczej nie będzie go spożywać. Wiedziała, że musi znaleźć nowy przystanek aby przenocować, najeść i się wyspać. Jednak było to ostatnimi dosyć ciężkie. Tokyo zmieniło trochę swój charakter. Pewnie przez te wszystkie gangi, które coraz częściej grasują w miastach. Dziewczynka westchnęła i spojrzała się na Bunny`ego. Czy to nie jest zabawne nazwać pacynkę w kształcie królika Bunny? Urocze. W każdym razie zaczynało się jej nudzić. Spojrzała na śmierdzącego mężczyznę obok. -Nie potrzebuję żadnych gazet.- odezwała się cicho. Shizuku nigdy dużo nie mówiła. Chyba, że na prawdę czuła taką potrzebę. Zamiast niej odzywał się zazwyczaj Bunny. On był wygadany oraz dosyć krzykliwy. Także nawet teraz nie przepuścił okazji aby na kogoś się wydrzeć. -Czy uważasz że Twóje gówniane gazety coś nam pomogą? Nie dość, że śmierdzisz to i głupi jesteś.- Shizuku zasłoniła usta Bunny`ego ręką. Stwierdziła, że za dużo mówi. Niby niebieski śmierdzi, ale może jest szansa u niego przenocować. Króliczek czasami za bardzo unosi się dumą. Jednak dziewczynka szybko zabrała rękę. Wiedziała, że Bunny nie lubi tego. Później może dostać za to karę, a ona by chciała położyć się już spać. Znowu spojrzała się na mężczyznę grającego na skrzypcach. Na słowa niebieskowłosego podniosła sie powoli. Bunny wpadł na świetny pomysł i stwierdziła, że to zrobi. Podeszła więc do grajka i uśmiechnęła się uroczo. -Dzień dobry. Ślicznie Pan gra. Mam coś dla Pana.- mówiąc to wyciągnęła z kieszeni małą zabawkę która przypominała słodkiego króliczka z marchewką na kluczyk do nakręcania. Postawiła go w środku kapelusza chichocząc radośnie. -Pana gra na skrzypcach wywołuje prawdziwy ogień! Potwierdził to ten mężczyzna w niebieskich włosach. To jest też prezent od niego.- Odeszła w podskokach nucąc sobie piosenkę. Wróciwszy w miejsce pod drzewem gdzie siedziała kilka sekund wcześniej pochyliła się nad śmierdzącym osobnikiem. -Hej, dałam mu prezent od Ciebie. Patrz i się śmiej.- Odeszła trochę dalej i schowała się by jej nikt nie widział. W swojej skrytce chciała zobaczyć reakcję grajka. W momencie gdzie już siedziała wygodnie schowana zabawka wybuchła rozpryskującym na ludzi ogniem. Dziewczynka zaczęła się szaleńczo śmiać. Jednej kobiecie podpaliły się włosy. Inny mężczyzna zaczął panicznie turlać się po ziemi. Shizu uwielbiała takie widoki i nie mogła powstrzymać łeż, wywołanych przez śmiech. Grajek również się trochę podpalił ale nie tak jakby dziewczyna tego oczekiwała. Mimo tego miała bardzo dużo zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seth Wimsey
Wielki Ojciec
avatar

Liczba postów : 4
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Nie Sie 02, 2015 10:13 pm

Już chciał się pytać czy mała, na pewno nie potrzebuje gazet, czy może jednak tak naprawdę nie mieszka pod owym mostem. Nie zdążył jednak tego zrobić, może to i dobrze. Maskotka dziewczynki, czyli w zasadzie i w jakimś sensie sama dziewczynka przemówiła. Uniósł brwi ze zdziwieniem przyglądając się to zabawce, to małej.
- Wygadana pacynka- zauważył lekko się uśmiechając. Może śmierdział na tyle, że nie czuł zapachu bezdomnej dziewczynki? Wydawało się to możliwe. Bowiem pot dzieci nie ma zbyt intensywnego zapachu. A on nie mył się od dwóch dni, do tego śmierdział spożytymi procentami. Ale te ubrania, i włosy nadal nie dawały mu spokoju. Gdy on nad tym rozmyślał dwunastolatka wstała i podeszła do grajka. Seth patrzył na nią zastanawiając się skąd mała ma drobne na to by dofinansować skrzypka. Może sama zarabia na pacynce. Ludzie lubią dzieci, pewnie jej coś wrzucają. Do tego jest naprawdę dobra. Nie zauważył jak rusza ustami gdy przemawia tym królikiem. Shizuku wróciła do niego aby obwieścić mu dziwna nowinę. Uniósł jedną brew wyżej niż drugą i spojrzał na nią uważnie.
- Ode mnie?- zdziwił się, ale nie doczekał się wyjaśnień. Przyszły one wraz ze zniknięciem dziecka. Patrzył za nią jak odchodzi i gdy znikła mu z pola widzenia nagle coś wybuchło. Lekko drgnął zerkając w miejsce zdarzenia. Wstał i podszedł do kobiety walczącej z płonieniami. Pomugł jej je ugasić po czym obrócił się w kierunku miejsca gdzie zniknęła mała. Pozostali zaczęli sobie już radzić ogniem. Wimsey skierował się w kierunku.
Wszedł do jej kryjówki i usiadł obok niej.
- Co to miało być, he?- spojrzał na jej uradowaną twarz. Co było z nią nie tak? - Gdzie są twoi rodzice?- spytał chociaż nie spodziewał się szczerej odpowiedzi. Coś w nim mówiło mu, że z tą małą jest coś mocno nie tak. Ale z nim ez nie było w porządku. Więc gocioł garnkowi wygarniać nie będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shizuku
Niebezpieczne dziecko
avatar

Liczba postów : 5
Join date : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Mały Park   Sro Wrz 02, 2015 5:28 pm

Shizuku leżała na plecach i trzymała się za brzuch gdyż bolał ją od śmiechu. Bunny także się śmiał. Oboje byli ubawieni do łez. Uwielbiali zabawy z ludźmi i ich reakcje na niewinne psikusy przyjaciół. Zdaniem Bunny`ego Ci wszyscy człekokształtni byli po prostu żałośni. Nie potrafili docenić piękna i zabawy jakie im dawkowali wraz z Shizu. Dziewczynka wzruszyła jedynie ramionami nadal się śmiejąc. Przybiła piątkę królikowi po czym zmarszczyła swój zgrabny nosek czując nieprzyjemny zapach. -To znowu ten śmierdziel- Szepnął Bunny -jemu też mogliśmy podrzucić co nie co do kieszeni.- skrzyżował łapki i odwrócił się plecami do niebieskowłosego. Shizuku spojrzała swoimi niebieskimi oczkami na obcego jednak nie odpowiedziała na jego pytania. Niby po co miała to robić? To nie był jego interes gdzie mieszka, gdzie są jej rodzice itd. Chociaż skoro tak się interesował może mógłby chcieć dać jej schronienie. Mogła w końcu rozpłakać się teraz i wcisnąć mu jakąś bajeczkę. Choć nigdy z Bunny`m nie mieli do czynienia z tak upierdliwym osobnikiem co było dość dziwne. Króliczek jednak wiedział o czym myśli Shizu. Spojrzał się na nią i kiwną potakująco główka na słowo płacz. Skoro Bunny mówi żeby się rozpłakać to tak zrobię. Nie czekając długo Shizuku przestała się śmiać klęknęła na ziemi i spuściła głowę. Jej drobne ramiona zaczęły się trząść a ona sama zaczęła szlochać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały Park   

Powrót do góry Go down
 
Mały Park
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tokyo :: Parki-
Skocz do: