IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Dom wśród drzew

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 1:23 am


Właściwie niełatwo znaleźć ów domek, bo tak naprawdę nie prowadzi do niego żadna droga. Jeśli wie się, gdzie mniej więcej szukać, można podążać za znakami charakterystycznymi typu złamane drzewa, leśne oznaczenia, zróżnicowana roślinność czy większe, rzucające się w oczy kamienie, ale jeśli się nie wie... pozostaje jedynie zdanie się na intuicję. Budynek pełni rolę obiektu letniskowego. Właściciel niezbyt często się tutaj pojawia, chociaż wnętrze jest w pełni wyposażone i przystosowane do dłuższego pobytu. W środku znajdują się: kuchnia, toaleta, przedpokoik i mini-salon na parterze, a łazienka i dwa pokoje sypialne na piętrze.
Z uwagi na to, że obcy rzadko zapuszczają się w te okolice, dom nie jest strzeżony przez żaden system alarmowy. Nigdy jeszcze nie zdarzyły się przypadki włamań i kradzieży, najwyraźniej zwyczajny zamek sprawuje się całkiem nieźle w roli zabezpieczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 3:36 pm

Powoli zaczął zapadać zmierzch, ale odczuwalna temperatura wciąż wynosiła około dwudziestu stopni. Spacerując wśród potężnych pni ciężko było wyczuć siłę wiatru, jedynie korony drzew co jakiś czas poruszały się niespokojnie, szumiąc milionami liści. Dzień należało zaliczyć do przyjemnych pod względem pogody. Żadnej chmury, żadnych wichur. Mimo to chyba nie każdy oceni go na plus.
Lylah nie wiedziała ile czasu przedzierała się przez te cholerne zarośla, ale jednego była pewna - jeśli w końcu znajdzie to, czego szuka, nogi z dupy powyrywa każdemu, kogo zastanie na miejscu. Żałowała, że nie podjechała dalej swoim samochodem, nawet jeśli wiązałoby się to z obdarciem lakieru o wystające pod różnymi kątami gałęzie i rosnące na środku krzaki. Wydawało jej się jednak, że jest już blisko celu, a nie chciała, by dźwięk pracującego silnika spłoszył jej zwierzynę. Niestety wcale blisko celu nie była i właśnie to wpieniało ją najbardziej. Nie wyglądała na specjalnie zmęczoną i tak też się nie czuła, ale serio, ile można krążyć po lesie? Nie zaopatrzyła się nawet w odtwarzacz mp3 i słuchawki, więc nie mogła zabić nudy muzyką. Coraz dziwniejsze dostawała ostatnio zlecenia. Nie zaprzątała sobie głowy szczegółami dotyczącymi jej przyszłej ofiary, a i tak udało jej się wychwycić z nużącego przemówienia pracodawcy, że cel ukrył się gdzieś w lesie, bo za szybko zorientował się w jakim znalazł się położeniu. Zobaczył coś, co zdecydowanie nie było przeznaczone dla oczu zwykłego mieszkańca i tylko dlatego jakiś bogaty dupek zdecydował się go wyeliminować. Szemrane interesy ludzi u władzy. Najchętniej to właśnie tych nadętych bufonów bawiących się w Boga pozbawiłaby prawa do życia, niestety mnożąc się jak plaga stanowią grupę nie do wyplenienia. No i pewnie musiałaby to zrobić za darmo, gdyby się dało, a wszyscy doskonale wiemy, że w tym świecie wolontariat jest słabo opłacalny.
Zatrzymała się na chwilę, kiedy w oddali wypatrzyła... coś. Jeśli ktoś akurat w tym momencie by się jej przyglądał, mógłby przysiąc, że zauważył cień uśmiechu na jej twarzy. Według wstępnych oględzin dotarła na miejsce. Zbliżyła się do domu powoli, spokojnie, zachowując się całkowicie naturalnie. Nie sądziła w sumie, że zamknięty w środku mężczyzna będzie wyczekiwał jej nadejścia, ale nie szkodziło zrezygnować z podchodów. Ostrożność. A może niecierpliwość? Cóż, prędzej to drugie.
Weszła na werandę i chciałoby się powiedzieć, że obmyślała po drodze plan działania, w rzeczywistości jednak nie była aż tak ambitna. Zamierzała kompletnie improwizować. Tak czy siak dziś wybiła jego godzina, niezależnie od tego jak potoczy się akcja.
- Halo! Czy ktoś tu mieszka? - Tradycyjnie nie brzmiała słodko ani miło i nie wysilała się ani odrobinę, by to zmienić. Jej głos był mocny i na swój sposób pociągający, ale zdecydowanie nie należał on do biednej, bezbronnej dziewczynki zagubionej w lesie. Nie było w nim strachu ani paniki, niepokoju i niepewności, ale o tym przekonamy się dopiero za chwilę.
- Zepsuł mi się samochód - wyjaśniła lichym, brązowym drzwiom, nie kryjąc delikatnego rozdrażnienia. Wylezie czy nie wylezie? - Już myślałam, że nigdy niczego tu nie znajdę. Potrzebuję tylko kilku narzędzi i znikam.
Ta, mechanik za pięć groszy. Usłyszała dochodzący ze środka cichy odgłos kroków. Odwróciła się bokiem, żeby ukryć przed wzrokiem swojej ofiary kaburę z bronią. W końcu posiadał ten śmieszny wizjer, na pewno będzie chciał z niego skorzystać, zanim otworzy. O ile otworzy. Lepiej dla niego, żeby to zrobił, umrze wtedy bezboleśnie.
- Proszę odejść - usłyszała z wewnątrz nieprzyjemny, szorstki głos. Facet był uparty.
- Zostawi mnie pan samą w tym pieprzonym lesie? Dżentelmen, kurwa.
Chyba ugodziła w męską dumę, bo wkrótce szczęknął zamek i drzwi się uchyliły na szerokość, na jaką pozwalał blokujący je łańcuch. Wychylił głowę na zewnątrz. Nie był przystojny, ale nie był też obleśnym staruchem, jakich przyszło jej mordować. Właściwie co za różnica. Ważne, że to był on, twarz, choć teraz wyraźnie zmęczona i zaniedbana, odpowiadała twarzy ze zdjęcia, jakie otrzymała. Przyjrzał jej się uważnie, zatrzymując spojrzenie na piersiach - nie zszedł nim już niżej, przez co nie zauważył, że dziewczyna jest uzbrojona. Cycki czasem się przydają. Przymknął trochę drzwi, żeby całkowicie je odblokować. Dopiero wtedy Lylah podeszła bliżej i kopnęła we wspomniane drzwi. Uderzenie przewróciło właściciela domu, wytrącając mu z rąk telefon. Nie wytrąciło jednak pistoletu, który kurczowo ściskał w spoconej dłoni. Zabójczyni stanęła nad nim, trzymając swoją broń. Zdążyła ją w międzyczasie odbezpieczyć i wyciągnąć, ale nie oddała strzału. Uśmiechnęła się, przyglądając się jak mężczyzna wycofuje się w pozycji leżącej. Ręka mu drżała, ale lufę wciąż dzielnie kierował w jej stronę. Ciekawe, czy w ogóle potrafi strzelać? Pewnie nigdy się nie dowiemy.
- Nie jesteś mordercą, nie wygłupiaj się - powiedziała przez śmiech. Gdyby był, prawdopodobnie któreś z nich już by nie żyło. Ale tak, czemu by sobie nie porozmawiać? Cel chyba jednak nie miał ochoty na pogawędkę, bo cały czas milczał, cały czas odsuwając się od niej. Zmrużyła oczy. Pełzł w stronę telefonu! A to cholera.
- Pozdrów rodzinę. - Niczego biedakowi nie wyjaśniając, strzeliła prosto w głowę. To było mocno nieczyste zagranie z jej strony, bo jego rodzinie nic nie groziło, jednak wkurzył ją i musiał ponieść tego konsekwencje. Podeszła do jego ciała i kopnęła zarówno broń, jak i telefon, na wypadek jeśliby nagle ożył. Frajer. Gdyby nawet zdążył zadzwonić po pomoc, niby kto pomógłby mu na tym zadupiu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 5:56 pm

Las z dala od jakiejkolwiek cywilizacji. Trudno wymarzyć sobie lepsze miejsce na wieczorny trening. Cisza, spokój, nikt nie przeszkadza. Arata często przychodził w to miejsce ćwiczyć kenjutsu. Wszędzie wokoło były zwinięte zamoczone maty powbijane w ziemię, które symulowały przeciwników. Nie ma nic lepszego to trenowania cięć. Idealnie odpowiadały gęstość ciała, a kije bambusowe w środku symulowały kości. Bez problemu przecinał jedno po drugim robiąc przy tym rozmaite uniki i doskoki. Nie było widać po nim zmęczenia. Taki trening to pikuś w porównaniu z wyciskiem jaki dawała mu mentorka. Jego trening nagle zakłóciły dziwne dźwięki dochodzące z lasu. Odgłos łamanych gałęzi i poruszających się krzaków nie wskazywał na to żeby było to zwierze. Rzadko można spotkać jakieś zwierzę w ten części lasu, a jak już to nie słychać ich tak bardzo. Przez myśl przeszło mu, że może to być człowiek.
- Lepiej to sprawdzę – powiedział cichutko pod nosem, schował katanę do pochwy i ruszył w kierunku źródła dźwięku.
Szedł powoli, skradał się. Robił to na wszelki wypadek jakby okazało się, że to jednak jakieś dzikie zwierze. Po krótkiej chwili spostrzegł, iż niedaleko stoi drewniany domek, w kierunku którego idzie jakaś kobieta. Yasu pomyślał, że to pewnie właścicielka tego domku i spaceruje sobie po lesie. Już powoli zaczął odchodzić lecz usłyszał jej pukanie do drzwi tego domku i jej głos, który oznajmiał, że samochód jej się popsuł i chce pomocy. Arata z powrotem udał się w kierunku domku chcąc też pomóc dziewczynie. Już był blisko, już otwierał usta aby ją zawołać i zaoferować pomoc. Ta kobieta nie potrzebowała pomocy. W jednej chwili wykopała drzwi i weszła do środka. Słychać było szamotanie się. Odgłosy walki. Podkradł się pod drzwi frontowe i usłyszał strzał, który rozbrzmiał po całym lesie płosząc wszystkie okoliczne ptaki, które w panicznej ucieczce podniosły ogromny hałas. Wykorzystując całe to zamieszanie zaszedłem kobietę od tyłu i przyłożyłem jej ostrze do pleców. Jedno szybkie cięcie i będzie po niej. Jednak coś nie pozwalało mi jej zabić od razu. Musiałem z nią najpierw zamienić parę słów.
- Kim jesteś? Czemu to zrobiłaś? - powiedział stojąc za plecami kobiety cały czas trzymając katanę w pobliżu jej pleców.
- Lepiej odpowiedz szybko – nakazał wpatrując w nią lodowate spojrzenie.
Atmosfera w pomieszczeniu była napięta jak struna od dobrze nastrojonej gitary. Jeden zły akord i mogła pęknąć z wielkim hukiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 6:42 pm

Przez cały ten czas nie miała pojęcia, że ktoś przyplątał się za nią w okolice tego nieszczęsnego domu. Zwykle bywała ostrożniejsza... Dobra, nigdy nie była ostrożna. Zawsze działała impulsywnie, rzadko planowała, a i tak nie zdarzało się, by miała wielu widzów. Czasami jacyś się trafiali, to prawda. Niektórzy wychodzili z takiego spotkania cało, niektórzy nie. Składało się na to naprawdę wiele czynników. Ale teraz, w tym konkretnym przypadku, przez myśl jej nawet nie przeszło, że natknie się na kogoś innego niż jej ofiara. I właśnie dlatego bez problemu dała się zaskoczyć. Zanim jednak pojawił się za nią nieproszony gość, przyglądała się martwemu ciału mężczyzny. Obserwowała jak krew powoli obiega całą jego sylwetkę, przeleciała wzrokiem po oczach, które zastygły w wyrazie przerażenia. Naprawdę musiał się przejąć jej słowami. Ponoć każdy pragnie bronić bliskich, ponoć to zwyczajny, ludzki odruch. Jej nigdy nikt nie próbował ochronić, dlatego nie rozumiała. Może spróbowałaby chociaż zastanowić się nad sensem takiego zachowania, gdyby coś nie dotknęło jej pleców. Wyrwała się z ponurego zamyślenia i napięła momentalnie wszystkie mięśnie, klnąc paskudnie pod nosem. Poza tym zmusiła się do zachowania spokoju. Chociaż na chwilę. W końcu nie wiedziała jeszcze o co chodzi. Na szczęście nie kazano jej długo czekać. Usłyszała za sobą męski głos. Głos zadawał pytania. Ale trafiła, upierdliwa sytuacja równa się zerowej szansie na spokojny odpoczynek po pracy.
- Jestem kobietą pracującą, a ty zaraz będziesz martwym mężczyzną, jeśli się nie odwalisz. - Słaba odzywka jak na kogoś, kogo życie właśnie zawisło na włosku. Jej ton wskazywał na mocne rozdrażnienie, jakby chciała pozbyć się wyjątkowo męczącego natręta. Nie groziła mu w sposób, w jaki zazwyczaj grozi się osobom, które chce się przestraszyć. Informowała go zwyczajnie o tym, co może się wydarzyć, i nie obchodziło ją jak zostanie to odebrane.
Nie wykonywała żadnych gwałtownych ruchów, obydwie ręce trzymała ułożone równo przy ciele. W jednej z nich wciąż trzymała odbezpieczoną broń, ale póki co nie próbowała zrobić z niej użytku. Jeśli mężczyzna jej na to pozwoli - czyli nie naciśnie bardziej bronią na jej plecy, nie powie, że ma coś przeciwko i tak dalej - odwróci głowę w bok, by zerknąć przez ramię zarówno na jego twarz jak i na rzecz, jaka jej dotykała. Na widok jego lodowatego spojrzenia uśmiechnie się szeroko. Jeśli nie pozwoli, delikatnie się wkurzy, ale nie spróbuje ponownie.
- Jeśli chcesz się czegoś dowiedzieć, powinieneś grzecznie zapytać. Siłą ciężko wyciągnąć jakiekolwiek informacje.
Cóż można było o niej pomyśleć w takiej chwili? Była głupia albo szalona. A może zwyczajnie nie wierzyła, że naoczny świadek może zrobić jej krzywdę? Zapewne wkrótce się przekona. Tylko czy jej zachowanie ulegnie zmianie? Niejednokrotnie pomyślała w ciągu tych kilku minut o pozbyciu się niewygodnego elementu, ale obecna pozycja trochę jej to utrudniała, trzeba przyznać. Gdyby jednak pozwolił jej się odwrócić, odejść na bezpieczną odległość, cokolwiek. Wtedy pewnie dałoby się zaatakować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 7:20 pm

Zachowanie zimnej krwi w takiej sytuacji jest najważniejsze. Spokój i opanowanie widziało na twarzy mężczyzny. Wiedział, że w zaistniałej sytuacji on rozdaje karty.
- Jesteś w nieciekawej sytuacji więc daruj sobie te odzywki – powiedział cały czas mierząc kobietę wzrokiem.
Yasu bardzo szybko potrafił ocenić sytuację, zawsze też myślał do przodu. Przyglądając się jej dokładnie zauważył, że trzyma pistolet, z którego jeszcze ulatuje cieniutka linia dymu.
- Rzuć broń na ziemię – zażądał przyciskając zimne ostrze mocniej do pleców.
- Rzuć broń i nie próbuj niczego głupiego – powtórzył.
Było słychać zdecydowanie w każdym wypowiedzianym przez niego słowie.
- A teraz spokojnie odpowiedz na moje pytania. Kim jesteś i czemu zabiłaś tego mężczyznę?
Arata ma nadzieję, że mu odpowie. Może nie będzie musiał dzisiaj walczyć. Wyjątkowo dzisiaj nie miał ochoty pchać się do żadnych potyczek. Miał to być w końcu zwykły dzień wolny spędzony na treningu. Spokojny z pozoru dzień zmienił się w coś takiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 8:27 pm

Była w nieciekawej sytuacji? No, fajnie że ją o tym poinformował. Zabiła jakiegoś gościa, ktoś to zauważył, a teraz ten ktoś przykłada miecz do jej pleców. Wieczorek wymarzony dla spragnionej wrażeń kobiety. W ogóle, po co mu miecz? Japonia serio jest świrniętym krajem, po Ameryce nikt normalny nie biegał po lasach z kataną. Chociaż jak dla niej niech sobie biegają z czym chcą, byle nie wpieprzali się w jej sprawy. A może to jakiś kolega tego tutaj? Ale chyba nie przyszedł w odwiedziny, zachowywał się zbyt spokojnie jak na znajomego. Może więc ochroniarz? Tyle że ochroniarze zazwyczaj nie przyglądają się śmierci osób, które chronią. Chyba szkoda czasu na zastanawianie się nad takimi pierdołami.
- Ała, uważaj, bo mnie tym dźgniesz i co będzie? - spytała, absolutnie niepoważnym tonem. Co zrobić, najwyraźniej dalej nic nie robiła sobie z zagrożenia. Była ciekawa jak daleko mężczyzna się posunie. Może ją zrani, może zabije... a może nie zrobi nic. Zdecydowanie nie było to warte podjęcia ryzyka, ale Lylah podjęła je bez wahania. W końcu zawsze lubiła pakować się w kłopoty.
- Ja zabiłam jego, a teraz ty zabijesz mnie? W pogoni za sprawiedliwością - zaśmiała się - czy coś?
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że kiedy upuści broń, prawdopodobnie zostanie nadziana na tę jego igiełkę. Ale czy zostanie na nią nadziana, gdy jej nie upuści? Jego dotychczasowe zachowanie świadczyło raczej o tym, że nie spieszno mu do zadania śmiertelnego ciosu. Gdyby role były odwrócone, biedaczek już by nie żył.
- Wiesz, że mogłabym cię zabić zanim twoja broń wycisnęłaby ze mnie życie? Nie bądź taki do przodu. Chcesz żebym wyrzuciła moją słodką Berettę, to podejdź bliżej i sam ją sobie weź.
Bez sensu, nie? Skąd mogła wiedzieć, że ten nie miał ochoty walczyć i zabijać. Nie wpadłaby na to oceniając po napierającej na jej plecy katanie. A odpowiedzi na jego pytania jak nie było, tak nie ma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 11:17 pm

Całkiem interesująca osóbka trafiła się Aracie za przeciwnika. Potyczkował się z wieloma różnymi osobami, lecz żadna nie była tak wygadana. Ciekawa z niej osoba. Jakby spotkali się w innych okolicznościach może byli by w stanie się zaprzyjaźnić. No ale cóż. Losu nie da się odmienić.
Widząc, że oponentka nie kwapi się do współpracy Yasu postanowił zagrać ciut inaczej. Wyciągnął delikatnie swoją P250, i wycelował ją w dłoń kobiety, w której trzymała broń.
- Rzuć tą broń, bo odstrzelę Ci tą śliczną rączkę i wtedy dopiero zaboli - powiedział chłodno.
- Współpracuj grzecznie a może dojdziemy razem do konsensusu.
Arata cały czas bacznie obserwuje przeciwnika. Stara się odczytać jej każdy najmniejszy ruch, żeby w razie potrzeby błyskawicznie zareagować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Nie Maj 24, 2015 11:56 pm

Zawsze można zaprzyjaźnić się w przyszłości, o ile tej przyszłości się dożyje. Aktualnie nic nie wskazywało na to, że któraś ze stron ustąpi, do porozumienia więc było daleko. A co dopiero do ocieplenia stosunków. Chociaż nie można było powiedzieć, że nie podobało jej się takie urozmaicenie dnia. Początkowo była rozdrażniona, chciała skończyć zlecenie i pójść stąd w cholerę, teraz jednak zauważyła, że w sumie bawi się nie najgorzej.
Uniosła brew, gdy usłyszała o odstrzeleniu ślicznej rączki, czego nie mógł zauważyć, bo patrzyła przed siebie. Czyli w jednej ręce trzymał katanę, w drugiej broń? Był oburęczny? Mądre zagranie. Gdyby zmienił położenie miecza, może udałoby jej się jakoś zareagować, a jakoś średnio miała ochotę narażać własne plecy. Popatrzyła się znów przez ramię, żeby dowiedzieć się z czego do niej celuje. Wyraz twarzy miała nieokreślony. Na pewno się nie bała, to można było wywnioskować bez trudu z jej zachowania, ale prawdopodobnie nad czymś się zastanawiała. A później dotarły do niej jego kolejne słowa, na które zareagowała głośnym śmiechem, o dziwo całkiem szczerym. Właściwie nie tylko się śmiała - zwyczajnie trzęsła się ze śmiechu.
- Sorry - odezwała się po angielsku. Niby jak mogła myśleć teraz o skleceniu japońskiego zdania? - Just... wait a minute. - Brzmiała jak rodowita Amerykanka i słusznie, bo rodowitą Amerykanką była. Zdradziła tym samym swoje pochodzenie, ale przecież nie było ono żadną tajemnicą.
- Konsensus? Ludzie, jakie słownictwo. Jesteś jakimś urzędasem?
Wciąż była rozbawiona, ale ogarnęła się na tyle, by wrócić do japońskiego. W ogóle sama nie wiedziała, skąd znała znaczenie tego słowa, ale miło, że znała. Przynajmniej się pośmiała, co trochę wpłynęło na jej decyzję.
- Doobra. Nie dźgnij mnie tylko, chcę zablokować broń. Inaczej mogłaby wystrzelić podczas zderzenia z podłogą.
Nie czekając na odpowiedź, jak mówiła, tak zrobiła, ale nie rzuciła pistoletem, złapała go jedynie za lufę, żeby nie pomyślał, że coś kombinuje. Cóż... kombinowała, ale ćśś. Najpierw rozejrzała się na obie strony. Broń zabitego kopnęła wcześniej na prawo, do kuchni. Przed nią były schody na piętro, a po lewej miniaturowy salon. Wzruszyła ledwo zauważalnie ramionami i rzuciła Berettę w stronę najdalej oddalonego punktu pomieszczenia - na kanapę. Będzie sympatycznie, jeśli uda jej się do jednej z tych broni doskoczyć w wolnej chwili.
- I co teraz? Dochodzimy do tego... kones... konsensusu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 12:30 am

Wyśmiała go. No cóż. I tak bywa kiedy człowiek stara się być elokwentny. Debrze, że nie musiał jej tłumaczyć co to oznacza. Arata nigdy nie był dobry w tego typu nauczycielskich sprawach.
- Nie. Nie jestem żadnym urzędasem. A Ty jesteś bardzo nierozsądna żartując sobie w takiej sytuacji.
Kobieta w końcu wykonała polecenie i odrzuciła pistolet na bok. "Jeden problem z głowy" pomyślał bacznie obserwując jej ruchy. Jak tylko jej broń była już daleko, Arata odłożył swoją z powrotem na miejsce.
- A teraz się powoli odwróć. Bez żadnych gwałtownych ruchów.
Cały czas wpatrywał się w nią dokładnie i czekał na jakiś podejrzany ruch, jakieś nieodpowiednie działanie. Jego katana ciągle była wycelowana ostrzem w kobietę gotowa do szybkiego pchnięcia.
- Ciągle nie odpowiedziałaś mi na moje pytania. Kim jesteś i czemu go zabiłaś? - powiedział patrząc się na nią chłodnym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 1:09 am

A tam od razu wyśmiała. Zwyczajnie rozbawił ją swoim słownictwem, nic takiego. Lylah miała dar do zachowywania się nieadekwatnie do sytuacji, no i właśnie tutaj dała pokaz swoich umiejętności. W każdym razie, przestała się śmiać już kompletnie. Zwłaszcza, że okazało się, iż jej kolega najwyraźniej ma kij w tyłku.
- Serio, mógłbyś wyluzować. Stajesz się nudny.
Ach, i powróciło rozdrażnienie. A tak dobrze się bawiła. Wszystko popsuł, ale może istniała jeszcze szansa na naprawę. O tak, już ona to za niego naprawi. Uśmiechnęła się do swoich myśli, wysłuchując jego polecenia. Wyrzuć broń, odwróć się. I co jeszcze? Padnij przede mną i wyliż mi buty? Nie ma opcji, to zabójczyni była od wydawania poleceń, nie odwrotnie. Nie będzie tańczyć jak jej zagrają... zatańczy po swojemu.
- Powoli, bez gwałtownych ruchów. Tyczy się też ciebie, wiesz?
W jej głosie wciąż nie było śladu po niedawnym rozbawieniu, ale nie było też poddańczego tonu. Może bardziej coś w stylu wyzwania? Chyba nie było za wiele czasu na zastanawianie się, bo dziewczyna bez uprzedzenia poleciała do przodu, z miejsca, w którym stała. Zupełnie jakby ktoś związał ją ciasno sznurem, a następnie popchnął. Nie była jednak związana, dlatego wyciągnęła przed siebie ręce i ugięła je w łokciach, by zamortyzować upadek. Nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń przetoczyła się na bok, witając się blisko z trupem. Wywróciła oczami, ale kiedy zorientowała się, że umazała się cała krwią, zrobiła zniesmaczoną minę. Odsunęła się trochę od martwego ciała, cały czas obserwując właściciela miecza, by przekonać się o jego ewentualnych złych zamiarach. Chociaż nie spodziewała się żadnych ataków. Chciała przywołać na jego twarz emocję inną niż spokój, chciała zobaczyć jak na chwilę znika chłód. Na rzecz zdziwienia czy coś. No bo kto normalny leci prosto na trupa, zamiast grzecznie odwrócić się wykonując zachciankę osoby, która jest w posiadaniu ostrych i niebezpiecznych przedmiotów?
Uniosła zakrwawioną dłoń na wysokość, jaka pozwalała jej przyglądać się trzem punktom - owej dłoni, mężczyźnie i jego broni. Fuj, nie dość, że musi to zmyć, to jeszcze ciuchy pewnie do wyrzucenia.
- Płyta ci się zacięła. - Opuściła rękę. - Odejdź stąd, jeśli nie chcesz umrzeć. Zajmij się swoimi sprawami.
I znów to samo. A nie była teraz nawet uzbrojona. Cóż za plany tworzyły się w tej chorej główce?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 5:44 pm

Bawi się. Ta kobieta ewidentnie się bawi. Jest w złej sytuacji a humor jej dopisuje ogromny. Arata już nie wie czy jest tak odważna, czy po prostu głupia. Normalna osoba nie próbowała by w takiej sytuacji prowokować uzbrojonego przeciwnika. No ale cóż. Bywają i takie persony. Cała ta sytuacja
wydawała się dziwna, bo kto normalny wskoczył by prosto na zakrwawionego trupa? Ale nawet ta sytuacja nie wyprowadziła mężczyzny ze skupienia. Można powiedzieć, że dopuszczał do myśli już wcześniej taki obrót sytuacji. Kiedy kobieta upadła na ziemię, Arata od razy wyją ponownie pistolet i wycelował w nią.
-Powoli już tracę do Ciebie cierpliwość moja droga - wypowiadając te słowa powoli nacisnął za spust.
Pocisk z impetem huknął koło jej głowy tak mocno, że aż drzazgi z podłogi wzbiły się w powietrze.
-Następny będzie już celny – powiedział naprowadzając lufę prosto na przeciwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 6:19 pm

Bo zabawa w życiu najważniejsza, nie? Gdyby tylko nie było tu tego trupa, jego krwi, jej odcisków palców na całej podłodze i tak dalej. Będzie musiała się później zastanowić co zrobić z tym domkiem, nie mogła tak po prostu pozostawić tu śladów swojej obecności. Najlepiej byłoby, gdyby w ogóle spaliła całość razem z tym facetem, ale poszedłby pewnie cały las, a aż takiego rozpierdzielu zrobić nie chciała. Nawet ona przestrzegała pewnych granic... narzuconych przez siebie, oczywiście.
Nie ucieszyła się wcale, kiedy wyraz twarzy mężczyzny nie uległ zmianie. Nie zareagował wcale, gdyby nie liczyć... pistoletu? Zmarszczyła brwi, zmrużyła oczy. Przybrała nawet mega poważną minę. Serio, chyba do niej nie strzeli?
Strzelił. A cholera by go wzięła.
- Kurwa, ocipiałeś?! Mogłeś mnie zabić! - warknęła zaraz po tym, gdy oddał strzał. W jej rozwartych oczach przez moment błysnął lichy ślad strachu, ale szybko się opanowała. Zamrugała, pokręciła głową, przyłożyła dłonie do obolałych od huku uszu, tym samym brudząc twarz krwią zabitego. Jej dzisiejsze zmiany nastroju były dość dziwnym zjawiskiem, zazwyczaj chciała po prostu mordować, żeby mieć święty spokój. A tu jakieś rozdrażnienia, przez śmiech, początki pseudoszaleństwa, na porządnym wkurwieniu kończąc.
- Byłeś znacznie sympatyczniejszy zanim zacząłeś atakować. Kim jesteś, co? I co za różnica dlaczego gościa zabiłam? Życia mu informacje nie wrócą.
O tak, dopiero teraz zaczęła zwracać uwagę na szczególiki. Zobaczyła raz jeszcze jego oburęczność, sposób, w jaki trzymał obie bronie. Nie mógł być zwykłym, szarym mieszkańcem. Zwłaszcza że udało mu się strzelić bardzo blisko jej głowy, nie raniąc jej. A może chciał ją zabić i nie trafił?
- Wstanę, dobra? Nie mam broni, więc nic ci nie zrobię. - Okej, miała broń, schowaną, ale nożykiem mogła jedynie podciąć komuś żyły. Do walki raczej się nie nadawał, szczególnie przeciwko kulom. Jeśli nie spotkała się ze sprzeciwem, zaczęła powoli wstawać. Gdyby to się udało, ruszyłaby tyłem w stronę schodów prowadzących na piętro, ale w sumie nie sądziła, że da radę to zrobić nie łapiąc po drodze jakiejś rany. Zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 7:41 pm

Oho, nasza panienka się zdenerwowała. Ale przynajmniej przestała się już wygłupiać. Może teraz będzie bardziej skora do konwersacji.
-Jestem kimś kto zwalcza takich ludzi jak Ty- powiedział chłodno.
W końcu Arata jest w organizacji z powołania. Jego głównym celem jest niszczenie takiego zła w zarodku.
-Informacje go nie wskrzeszą, lecz pomogą mi w osądzie. W końcu muszę zdecydować czy i jak Cię zabić.
Przeważnie zabijał takich oprawców w ten sam sposób w jaki zginęli ich ofiary. Oczywiście jeśli nadarzyła się taka sposobność lub oponent nie zginął podczas walki.
-Do jakiej organizacji należysz? Dla kogo pracujesz?
Po co Yasu się o to w ogóle pyta? Przecież i tak nigdy nie odpowiadają. A czasem nawet nie zdąży zadać takiego pytania z powodu rychłej śmierci oponenta.
Poprzez to jej nagłe padnięcie na ziemię, Arata jeszcze bardziej się skupiał. Pilnował się jak nigdy dotąd. Każdy jej następny wybryk mógłby okazać się groźny. Nie można sobie na to pozwolić. Trzyma palec na spuście, broń ma wycelowaną, a katana w gotowości do odparcia ataku z bliska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 8:06 pm

Zwalcza takich ludzi jak ona? Policjant? Agent? A może w ogóle jakaś organizacja pozarządowa? Nigdy jakoś specjalnie nie orientowała się w tych śmiesznych gangach działających na terenie Tokio, a nie jest w Japonii wystarczająco długo, by uznała, że najwyższy czas się z nimi zapoznać. Ignorancja lvl Lylah. Ale było jej dobrze z własną niewiedzą, przynajmniej mogła brać zlecenia nie zastanawiając się komu danym zabójstwem pokrzyżuje plany.
- Pieprzony superhero się znalazł. - Nie potrafiła wyszukać odpowiedniego słówka w języku japońskim, więc wrzuciła wstawkę angielską. Chyba domyśli się o co chodzi, nie? W sumie wyraz mógł i tak funkcjonować w ich języku, lubią sobie zapożyczyć co nieco od Anglików.
Nie ucieszyła się na wzmiankę o jej ewentualnej śmierci. Ewentualnej, bo oczywiście nie da się zabić, ale samo wysunięcie takiej... propozycji wydało jej się niewłaściwe. To ona była od zabijania, w dodatku za pieniądze. Po co było zabijać, kiedy nie miało się otrzymać żadnej zapłaty?
- Nie obserwuj mnie tak, bo ci gały wypadną - powiedziała, kiedy napotkała stopą pierwszy schodek. Wtedy też się zatrzymała. I katana, i pistolet. Czuła się trochę pozbawiona ruchów. Teraz nie miała już pewności, że facet do niej nie strzeli. Nie chodziło nawet o jego słowa, którymi chyba usiłował ją przekonać, że planuje ją zabić, a o wcześniejszy wystrzał. Serio nie oczekiwała tego po nim. Ale wciąż jeszcze żyła, więc totalnie nie wiedziała co ten typ planował.
- Nie jestem psychopatycznym mordercą, okej? I nie należę do żadnej organizacji, pracuję jako wolny strzelec.
Tak samo odpowiedziałby pewnie każdy zapytany o swoje dane. Cóż innego jednak miała odpowiedzieć, skoro właśnie to było prawdą? Powinien się cieszyć, że w końcu postanowiła zaspokoić jego ciekawość. No, na swój sposób.
- Nie chcesz mnie zabić, co? Jestem tylko bezbronną kobietą.
Zacisnęła palce na poręczy i, jak wcześniej, jeśli nie było sprzeciwu, zaczęła wchodzić tyłem na piętro. Chyba nie dałaby rady zepchnąć go z tych schodów. Zarobiłaby kulkę albo dziurę w losowej części ciała. Ale może uda jej się zwiać na górę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 9:30 pm

Wolny strzelec powiada. Czyli nie było już większego sensu wypytywać jej dalej o cokolwiek. Na pewno nie ma potrzebnych mu informacji. W końcu najemnik i w dodatku obcokrajowiec nie ma prawa wiedzieć o tych wydarzeniach. O tym zamachu. A na pewno nie będzie wiedzieć co się stało z jego przyjacielem. Widząc jak próbuje przekraść się do schodów, momentalnie celownik pistoletu Araty leci na poręcz niedaleko jej dłoni. Strzela. Głośny huk przeszedł po całym pomieszczeniu. A poręcz tuż obok dłoni kobiety została roztrzaskana.
-A dokąd się panienka wybiera?
Ton jego głosu dalej był zimny jak lód, lecz jego spojrzenie się zmieniło. Coś było w jego oczach. To coś zdawało się mówić „Już nie jesteś mi potrzebna”. Yasu czuł, że już za moment zacznie się akcja.
-I co teraz zrobisz moja droga?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 10:16 pm

Gdyby tylko wiedziała, że mężczyzna ma jakiś konkretny cel w wypytywaniu jej o różne rzeczy, prawdopodobnie zaczęłaby grać. Już nawet nie dla uratowania własnego tyłka, a dla zwykłego wkurzenia rozmówcy. Ale nie miała pojęcia, że potrzebne mu są jakieś informacje, inne niż te związane z motywami jej działania. Tak czy siak, nie o tym teraz.
Huk, puk, otworzyli ogień, będą mordować.
Zabił mnie, przemknęło jej przez myśli, kiedy rozległ się kolejny strzał. Nie miała czasu na reakcję, żadnego strachu, żadnych ruchów. Jej dłoń cały czas zaciskała się na poręczy. Odłamki drewna, jakie oderwały się od poręczy w momencie jej roztrzaskania, zostawiły kilka krwawych śladów na i tak zabrudzonej krwią skórze Amerykanki. Jednak nie czuła bólu. Nie strzelił do niej, strzelił obok, znów. To chciał jej zrobić krzywdę czy nie chciał? Nie lubiła niezdecydowanych ludzi. A może się z nią bawił? No dupek, no.
Puściła poręcz.
- Jesteś jeszcze bardziej pojebany niż ja - rzuciła z nieukrywanym wyrzutem, świdrując go wzrokiem. Zauważyła, że patrzy na nią inaczej niż wcześniej. Nie spodobało jej się to spojrzenie. Co teraz? Teraz skończył się czas przeznaczony na grę wstępną. Wykorzystał już dwa naboje, ona tylko jeden. Jeśli zmusi go do wyładowania chociaż większej części magazynku, zyska przewagę. O ile oczywiście odzyska swoją broń, o ile gość nie znajdzie pistoletu trupa i o ile nie posiada dodatkowej amunicji. Całkiem dużo zależało od losu.
I wtem, bez żadnego ostrzeżenia, odwróciła się i pobiegła na górę. Fakt, że schody miały kształt litery L ułatwiał jej sprawę, bo nie była cały czas wystawiona w linii prostej na ewentualne ataki. O tak, teraz już spodziewała się ataków. Naprawdę zaczynało ją ciekawić kim był ten facet. Może tylko udawał nudnego? Poleciała do pierwszego lepszego pokoju i przekręciła klucz w zamku, szybko odsuwając się od drzwi. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w międzyczasie podchodząc do okna. Ach, liczyła na balkon, ale najwyraźniej odrobinkę się przeliczyła. Widocznie typ nie lubił sypialni z dwoma wejściami. Otworzyła okno, nie czekając aż agresor zniszczy drzwi albo zacznie strzelać przez nie, i oceniła odległość dzielącą ją od ziemi. Nie było tragicznie, spora szansa, że się nie połamie. Ale co, jeśli oberwie kulką zanim zdoła wbiec między drzewa? Odsunęła się od szyby, ale nie zasunęła jej. Potrzebowała chwili na zastanowienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pon Maj 25, 2015 11:08 pm

Zostało mu 11 kul w magazynku. Skoda je marnować na strzelanie po ścianach. Kobieta szybko wbiegła na górne piętro. Było ją idealnie słychać. Każdy jej krok powodował głuche stukanie. Zapewne było to sprawką ty wielkich buciorów, które miała ubrane. Arata był pewny, że już nie zejdzie z powrotem po tych schodach. Będzie pewnie próbowała uciec górą. Usłyszał szczęk zamka i dźwięk drzwi. Od razu po tym było słychać jak otwiera się okno. Ach ten urok małych drewnianych domków po których dźwięki się niosą jak by nie miały żadnych przeszkód. Po cichu zaczął wchodzić po schodach. Skradał się. Nie chciał, żeby na podstawie dźwięków mogła ocenić dystans ich dzielący. Podszedł pod zamknięte drzwi. Kopnął je z całej siły wyłamując kawałek framugi w którym była umocowana szczelina zamka. Yasu nie wbiegł do pokoju. Stanął przed wyważonymi drzwiami wcelowany w przeciwniczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Wto Maj 26, 2015 1:31 am

Przez myśl jej nawet nie przeszło, że ten zechce przyleźć za nią na górę, i to do tego samego pomieszczenia! Sądziła raczej, że zostanie na dole i z poziomu parteru będzie wypatrywał jej ucieczki. Bo, nie oszukujmy się, jasno dała znać, że chce stąd spieprzyć, nie było tylko wiadomo gdzie dokładnie i w jaki sposób. Sama jeszcze tego nie wiedziała. Było to głupie okno, zawieszone mniej więcej dwa metry nad ziemią. Dobrze, że właściciel postanowił postawić drewniany domeczek, dzięki temu sufit nie miał prawa znajdować się zbyt wysoko. Ale to wciąż dawało ponad dwa metry. Nie było czasu na zastanawianie się. Drogą, którą tu przyszła, już nie wróci. Nie miała innej opcji, musiała wyjść po księżniczkowatemu, niczym Roszpunka ze swojej wieży.
Utwierdziła się dodatkowo w tym przekonaniu, gdy drzwi sypialni zostały, cóż, nie ma co pięknie ubierać w słowa, wykopane. Potraktował je nawet bardziej brutalnie niż ona te wejściowe, sądząc po dźwiękach. Nie traciła ani chwili na odwracanie się czy zerkanie przez ramię. Wiedziała już doskonale, że facet miał nierówno pod sufitem. Cicha woda brzegi rwie, też jej się trafiło. Upierdliwie to wszystko było, cholera. Tak czy inaczej, kiedy tylko usłyszała odgłos wyłamywanych drzwi, skoczyła przez okno jak akrobata przez kolorowe kółko. A planowała delikatnie i mało elegancko zeskoczyć, trzymając się rękami parapetu. Zabije gościa, jeśli cokolwiek sobie uszkodzi.
Wylądowała praawie że gładko, przeturlała się i zaczęła oceniać, czy poza lekkim bólem każdej części ciała nie odniosła innych obrażeń. Rzuciła pod nosem parę przekleństw, odetchnęła głęboko. Nie była kaskaderem ani nikim takim, nie rozgrzewała się skacząc sobie rankiem z różnych dziwnych wysokości, ale przeżyła, a głównie o przeżycie tutaj chodziło. Jeśli ma rację, pan Japończyk podbiegnie do okna żeby pobawić się strzelając do niej. Nie chciała poczekać, by się przekonać. Rozważyła w ciągu tych krótkich sekund powrót do domu i zabranie swojego pistoletu, ale obawiała się, że dała mu zbyt wiele czasu na ewentualne zejście na dół. Kij wie czy nie przyjdzie mu nagle do głowy gra w berka. Widziała w każdym razie dwie opcje - albo strzelany, albo ganiany. Obydwie były dla niej niekorzystne, wróci więc po broń później. Teraz bezpieczniej będzie skoczyć do tej, którą zostawiła w samochodzie. Tylko w którym miejscu zaparkowała ten pieprzony samochód? Cóż, przemyśli to później. Póki co zerwała się z ziemi i pobiegła w las. Wydawało jej się, że w dobrym kierunku, ale... Gdzie właściwie był ten dobry kierunek?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Wto Maj 26, 2015 10:55 am

Widząc wyskakującą kobietę, Yasu od razu zbiegł po schodach na dół. Nie będzie przecież wyskakiwał przez okno z mieczem w ręce. Ani też nie będzie do niej strzelał. Z resztą mogła już wracać po swoją broń, a do tego nie mógł dopuścić dopuścić. Widząc, że nie wróciła po pistolet, od razu wybiegł na zewnątrz, rozejrzał się szybko i zobaczył ją. Wycelował i oddał szybki strzał, lecz niestety nie celny. Pocisk z hukiem przeleciał tuż obok niej i wylądował w drzewie. Zaraz po naciśnięciu spustu zaczął za nią biec. Może podczas tej gonitwy uda mu się zapędzić ją na swój teren treningowy. To by było idealne miejsce żeby  się z nią rozprawić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lylah
Najemnik
avatar

Liczba postów : 18
Join date : 01/04/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pią Maj 29, 2015 4:24 pm

Nie odwróciła się ani raz, by zobaczyć, czy za nią pobiegł. Nie interesowało jej to, bo wierzyła, że tak czy siak uda jej się uciec. W końcu nie miała wcale złej kondycji, nie ćwiczyła codziennie jedynie na pokaz. Lubiła biegać, chociaż bieganie po ciemnym lesie wraz z wpadaniem po drodze na dziwne krzaki wyrastające znikąd wcale nie zapowiadało się kolorowo. Może powinna zacząć je przeskakiwać? Skakanie chyba weszło jej w krew.
Skręciła w bok, omijając potężny pień. Na zewnątrz zapadł już zmrok, więc ciężej było wybrać właściwą drogę, ale tym samym on powinien mieć większe problemy z podążaniem jej śladem. Miała tylko nadzieję, że kieruje się w stronę auta, a nie cholera-wie-gdzie-wgłąb-lasu. Zostawiła za sobą trupa, dom pełen jej odcisków palców i ukochaną broń, i jeśli miałaby tam wrócić, to głównie po Berettę. Gdyby policja zaczęła deptać jej po piętach, zwyczajnie opuściłaby kraj, nie pierwszy raz przecież, dlatego i facet, i odciski nie były dla niej kłopotem. Niestety nie mogła się wrócić, bo pech chciał, że aktualnie grała uciekinierkę - powrót mógł równać się śmierci. Po prostu znajdzie samochód i odjedzie, a z panem od konsensusu rozprawi się innym razem. Nie żeby była jakoś mocno zainteresowana jego osobą, ale zawsze to jakieś urozmaicenie pozbawionego rozrywek życia.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yasuda
Żołnierz
avatar

Liczba postów : 14
Join date : 17/05/2015

PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    Pią Maj 29, 2015 4:59 pm

Arata ścigał kobietę przez jakiś czas. Ciemny pas i gęste zarośla niestety mu w tym nie pomagały. Zgubił jej trop. Uciekła. Bywa i tak. Może następnym razem ją dorwie. Yasu przez całą drogę rozmyślał nad tym wydarzeniem. Gdyby wiedział, że mu ucieknie, to strzelił by jej w głowę podczas pierwszej okazji.
- Ehhhh - westchnął- Już ciemno. Trzeba wracać do domu - powiedział pod nosem.
Musi szybko wrócić do domu. W końcu, to on głównie się nim zajmuje. Wracając zajrzał jeszcze na pole gdzie trenował. Musiał przecież wziąć swoje rzeczy, które tam zostawił. Zabrawszy wszytko ruszył w kierunku swojego domu. Nareszcie będzie mógł odpocząć.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dom wśród drzew    

Powrót do góry Go down
 
Dom wśród drzew
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ferrels Wood, Northamptonshire

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Okolice Tokyo :: Lasy-
Skocz do: