IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Nie Maj 24, 2015 6:48 pm

Aby żyło się prościej

Wspiął się po pierwszych schodkach, które prowadziły do bramy. Potem skierował się do windy, przepuszczając towarzyszy przed sobą. Dopiero wówczas  sam do niej wszedł  wciskając przy tym guzik, drzwi za nim się zamknęły w winda ruszyła. Richi mieszka na przedostatnim pietrze. Po paru chwilach wjechali na nie i  damski głos obwieścił "piętro trzydzieste dziewiąte". Po czym mogli już wysiąść. Korytarz był jasny, a światła zapalały się gdy wyczuwały ruch. Poszli w prawo mijając kilka par drzwi. Jego w odróżnieniu do poprzednich były z ciemnego drewna. Powodem tego był fakt kiepskiej jakości poprzednich, ówczesne nie przeszły próby włamania, którą przeprowadził rudowłosy. Polegała ona na kopaniu w drzwi aż do momentu ich wyłamania. A że poszło to dosyć szybko Bundy wymienił je na takie, które nie ulegną tak łatwo sugestii buta czy też innych narzędzi.
Wsunął kluczyk do dziurki i przekręcił go kilka razy. Potem coś kliknęło i mogli wejść. Na szarym dywaniku przy drzwiach Efyra właśnie szykowała się do przywitania gospodarza. Jej niebieskie oczy spoczęły na trzech sylwetkach. Zwierzę mruknęło i zniknęło w czeluściach mieszkania.  Nie był to kot lubiący obcych. Richard zapalił światło.
Przedpokój okazał się pomieszczeniem połączonym z salonem i kuchnią. Ściany były tu białawe. Pomijając tylko jedną. Tę na lewo od drzwi. Była to długa powierzchnia ciągnąca się przez całą długość czegoś co w pewnym momencie przechodziło w wąski hol. Na końcu którego znajdowały się ciemne drzwi.
Na środku pokoju dziennego stała sofa, obita ciemną skórą. Składała się ona z dwóch części. Jednej długiej z oparciem i mniejszej po jednej stronie. Na wzór pufy. Pomiędzy nimi stała niska ława. Składała się z dwóch poziomów. Pierwszy był miejscem na którym leżały kable  i laptop. Na wyższym podkładki zrobione z wiolinowych singli. Po to aby nie porysować szyby (Stolik miał szklane blaty).Na przeciwko sofy wisiał plazmowy telewizor. Pod nim rozłożony był sprzęt do gier.Scania vis a vi szarej, była jedną wielką półką pełną książek. Obok, na przeciwko kuchni wisiał obraz Davida Gough'a pod tytułem Inarceration. Kawałek dalej znajdowało się jeszcze jedno dzieło owego autora-Legacy-an artists general tuth. Poza tym ściana była pusta.
Kuchnia oddzielona była  blatem z czarnego granitu. od strony pokoju, stały cztery barmańskie krzesła, również obite skórą. Za blatem podłoga była wyłożona ciemnymi kaflami, nie tak jak w reszcie mieszkania parkietem. A przy ścianie na przeciw obrazu stały kolejno (od lewej) lodówka, kuchenka gazowa, blat ze zlewem, blat bez niczego i blat z ekspresem do kawy. Na wolnej przestrzeni ściany po prawej, znajdowało się okno na świat. Tak jak z pozostałych było widać tu część miasta, której nie zasłaniały inne budowane tej wielkości. Zazwyczaj jednak nic nie było przez nie widać, bowiem dla własnej wygody i komfortu rudy zaciągał rolety.

Gdy duży pokój został oświetlony łysa kotka zatrzymała się w pół drogi. Obróciła się by spojrzeć w ich kierunku. Potem z wolna podeszła do pierwszych drzwi i otarła się o nie, były uchylone i gdy zwierzę pyskiem ich dotknęło lekko się poruszyły.
Pierwsze drzwi (na prawo) w holu prowadziły do niedużej łazienki. Była ona na szerokość wanny i na długość kolejnej. Jeśli ktoś by się uparł wsadzić tu drugą taką. Obok drzwi stał kibel, a pomiędzy nim a wanną- umywalka. Nad nią wisiała szafka z lustrem w drzwiczkach. Na podłodze spoczywał mały dywanik a w jedynym wolnym koncie kuweta.
To spłoszyło Efyrę. Nie za szybkim biegiem uciekła do kolejnego pokoju, który był sypialnią.
Ściany tu były w kolorze kawy. Okna zasłonięte. A lampa stojąca w rogu była przykryta cienkim materiałem, który powodował półmrok w pomieszczeniu. Pod ścianą z okami, na środku stało wielkie łóżko. A w ścianę  i sufit nad nim, były wbite haki. (do wiadomych celów) Niedaleko stała ogromna szafa. Tu też na podłodze był dywanik. Ostatni już jak na to mieszkanie. Richi nie przepadał za dywanami, ponieważ trzeba było je odkurzać. A sprzątaczka przychodziła raz na tydzień.
Kotka schowała się pod łóżko i tam nasłuchiwała co dzieje się w reszcie domu.
Drzwi naprzeciwko wejścia prowadziły do biura. Nie można było tam wejść tak sobie. I było to najbezpieczniejsze pomieszczenie, najprawdopodobniej w całym budynku. Obok drzwi wisi obrazek. Przedstawia pejzaż zachodzącego słońca. Była to tylko przykrywka, bowiem tak naprawdę były to drzwiczki za którymi znajdował się mechanizm otwierający. Działał na odcisk palca i dwunasto cyfrowy kod. Tak by ktoś przypadkiem tam nie wtargnął. Do tego był całkowicie wygłuszony, nikt zewnątrz nawet jeśli by bardzo chciał nie był w stanie nic stamtąd usłyszeć. I w drugą stronę. Do tego szyby w oknach były kulo odporne. Richi sprawdzał to osobiście. Ściany były tam zielonożółte. Ponoć te kolory wpływają rozluźniająco. Na przeciwko drzwi stoi biurko z jasnego drewna. Na niem znajdują się papiery. A nad nim półki. Stoją na nich kartony. Każdy opisany jest w sposób zrozumiały tylko dla Bundiego. Na prawo stoi kanapa- narożnik. Tym razem obita jasnym zamszem. Na przeciwko stoi mała pufa do kompletu. A pomiędzy ława. . Również i pod ta ławą znajdują się laptopy.   Na nich Richi pracuje. Gdy mężczyzna spodziewa się klijęta uchyla drzwi chwilę przed jego przyjściem, tak by nie wpisywać kodu przy nim. Potem zamyka je przed delikwentem. Kod z zewnątrz jest inny niż od środka. Ten wpisuje przy obecnym gościu. Nawet jeśli zapamięta cztery cyfry nie dostanie się ponowie do środka.
Richi wszedł i zacmokał. Nie spowodowało to jednak przybiegnięcia pupila. Przewrócił oczami i ściągnął bluzę z ramion. Powiesił ją na wieszaku obok drzwi. Potem pokazał dłonią na ciemną sofę.
- Rozgłoście się- rzekł do gości a sam poszedł do kuchni.- Na co macie ochotę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucy Morgan
Skryta
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 29/03/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Nie Cze 28, 2015 4:47 pm

Czarnowłosa przechodziła z nogi na nogę jadąc windą do mieszkania Richiego. Nie lubiła takich pomieszczeń. Były one zbyt małe i nie pozwalały na większa aktywność ruchową. Źle się to kojarzyło dziewczynie. Gdy dojechali na przedostatnie piętro niezauważalnie odetchnęła z ulgą. Rudzielec mógł już lepiej zamieszkać w dziczy niż na 39 pietrze. Wystarczyła by jedna czy dwie bomby kilka pięter niżej i cała górna część budynku się wali. Jednak w sumie to nie jest jej interes. Kiedy weszli do mieszkania nie była pewna czy spodziewała się takiego wyglądu czy jednak była w lekkim szoku. Mieszkanie jak na jej gust było chyba zbyt luksusowe. Chociaż mogłaby się przyzwyczaić do takiego wnętrza gdyby ktoś codziennie przynosił jej jedzenie i alkohol gdy ona leżałabym na sofie. Właściwie myśląc o tym jej ciało runęło na ów mebel. Lucy założyła ręce za głowę i ziewnęła przeciągle następnie sięgnęła po pilot i zaczęła szukać jakiegoś ciekawego programu. -Masz jakiś alkohol? Albo jedzenie.. W sumie to alkohol i jedzenie!- Odpowiedziała bez większego zastanowienia. Nagle trafiła na kanał muzyczny gdzie właśnie puszczana była piosenka Kevina Rudolfa-In the City. Lucy bardzo lubiła ten kawałek. Stwierdziła więc że z chęcią pobuja biodrami w rytm muzyki. Podniosła się z kanapy i zaczęła tańczyć przy okazji rozglądając się po pomieszczeniu. Jej wzrok przykuły obrazy. Były w jej stylu z chęcią powiesiłaby taki u siebie w domu. Właściwie pasowałyby nawet do jej sypialni, chociaż może niekoniecznie. Lucy zorientowała się, że pierwszy raz od dawna ma dobry humor. Zszokowało to ją delikatnie, ale nie przestawała tańczyć. Cieszyła się tym. Ruszyła w stronę Richiego. Oparła się o czarny blat i uśmiechnęła się szeroko. -No rudzielcu jak tam katering? Masz coś ciekawego?- Oparła twarz na prawej dłoni a lewą wystukiwała rytm piosenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Sob Sie 01, 2015 6:25 pm

Melancholijnie podążając za resztą, próbował przypomnieć sobie czy w momencie kiedy dostał, owe "zlecenie" przypadkiem czegoś nie gotował... Miał już dość zgłoszeń ze strony sąsiadów pdt:. Jaki to, on nie jest uciążliwy. Człowieka mogła wziąć żywcem kurwica przy każdej tego typu sytuacji, a zwłaszcza, że jemu to akurat przyprawia się przynajmniej raz w tygodniu. Jednak musiał przyznać, irytowanie innych to jest coś w czym Danny radził sobie najlepiej! W końcu nic tak w życiu nie kusi jak "zakazany owoc". Nie było inaczej i w tej sytuacji. Dopiero zdołał się otrząsnąć, gdy znaleźli się w windzie. Ujrzenie swej iście zmęczonej sylwetki potrafi nieźle otrzeźwić, choć w tym przypadku, lepiej pasowałoby określenie "przerazić"... Nieważne! Spoglądając na zmieniające się cyfry w małym monitorku, cudem powstrzymał się, by nie przekląć z zaskoczenia. W mieście można znaleźć tyle dogodnych mieszkań, na określonych wysokościach, ale oczywiście! On musiał wybrać akurat trzydzieste dziewiąte piętro! Pomijając wszelkie bulwersy w głowie postanowił skupić się urządzeniu lokum Richi'ego, a tu nic innego jak kolejne zaskoczenie. Nowocześnie, na bogato, czysto. . . Aż poczuł nagłą chęć przetarcia oczu ze zdumienia. Po prostu nie mógł uwierzyć, że to jest właśnie mieszkanie jego starego przyjaciela. No, do cholery! Gdzie ten śmierdziel, którego na prawdę znał?! No, cóż Dan musiał przyznać, iż do tej pory podłogę traktuję jako najniższą półkę, a gdy ktoś spróbuje ruszyć jego artystyczne wieże z zużytych ubrań od razu zaczyna się gubić, lecz co stało się z rudzielcem? Cicha nostalgia dopadła czarnowłosego podczas siadania na krótszą część sofy. Przy okazji lekkim kopem zrzucając nogi dziewuszki, która pozwoliła sobie ułożyć je na stole gospodarza. . . Przecież, tylko on mógł to robić, chyba, że komuś na to przyzwoli w tedy to już będzie całkowicie inna sprawa.
- Zimne piwo, plus odrobinę wyjaśnienia. -Mówił, otrzeźwiając się powoli z każdym wypowiedzianym słowem. Następnie wzrok zawieszając na panience znad przeciwka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Nie Sie 02, 2015 10:19 am

Otworzył lodówkę i przyjrzał się jej zawartości. Gosposia nie zrobiła jeszcze zakupów więc pułki świeciły lekkimi pustkami. Wyjął z niej jednak butelkę piwa. Potem otworzył jakąś szafkę i wyjął do połowy już opróżniona butelkę burbon'u. W drugą rękę chwycił dwie szklaneczki do whisky i dużą szklankę. Podszedł do stołu.
- Niestety zostało mi już tylko ciepłe- uśmiechnął się i podsunął winylowy syngiel pod zimną butelkę- Nadal pijesz jak pedał ze szklanki? Czy już wyrosłeś?- spytał kładąc resztę szkła na stole, znów udał się do jakże oddalonej kuchni. Gdy ciemnowłosa oparła się o blat również to uczynił.
- Nie najlepiej sobie z tym radzę, chcesz mi pokazać jak to się robi?- ściszył nieco głos, by nadać pytaniu tajemniczy i zachęcający wydźwięk. Następnie zachęcająco kiwnął głową. Po czym zwrócił się do starego druha:
- Mam żonę, która jest idealną kobietą- zaśmiał się. Chciał ujrzeć minę Dannego po tym stwierdzeniu- Płacę jej a ona przychodzi i sprząta, gotuje, robi zakupy wszystko to czego mi się nigdy nie chce. Gdy kasy masz jak lodu możesz pozwolić sobie na luksus- zrobił krótką przerwę by poczekać na reakcję.- Poza tym, to dobrze działa na kobiety- wyjaśnił najważniejszy aspekt. Skąd domyślał się o co może chodzić? Jego wszystkie poprzednie mieszkania wyglądały jak jeden wielki burdel. Zaczynając od pokoju w rodzinnym domu. Był na tyle leniwy, aby nie ruszać rękoma i nie ogarniać wszystkiego wokół siebie. Teraz jednak żona idealna przychodziła,bez marudzenia podnosiła wszystko z podłogi i kładła na miejsce, do tego nie przeszkadzało jej wyrzucanie zużytych kondomów i damskiej bielizny.
Obrócił się i z innej szafki wyjął kilka paczek chipsów. Jedn z nich rzucił w Dannego resztę zostawił na blacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucy Morgan
Skryta
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 29/03/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Wto Sie 04, 2015 7:08 pm

Lucy przez dłuższy czas przyglądała się rudzielcowi połowicznie leżac na czarnym blacie. Nadal poruszała jedną nóżką w rytm kolejnej piosenki, która wydobywała się z głośników. Czekałą na butelkę wódki lub sake. Pragnęła się dziś upić i wykorzystać kogoś seksualnie. Była dość sfrustrowana swoja pracą, która ostatnio nie przynosiła jej żadnych dochodów ani uciechy. Uśmiechnęła się zawadiacko do Richiego -Skarbie z największą rozkoszą.- zamruczała przeciągle po czym przeszła obok blatu. W między czasie zabrała ze stolika jedną z butelek i kołysząc biodrami przeszła do kuchni. Przejechała palcami delikatnie po jego ramieniu i oparła sie o lodówkę. -Na początek z chęcią pokaże Ci jak sie pije alkohol w kuchni- Mówiąc to łyknęła dosyć sporego łyka alkoholu. Jej usta nawet nie drgnęły. W gardle rozszedł się delikatne ciepło które przeszło gwałtownie do żołądka. Uwielbiała to uczucie. Wyciągnęła rękę z butelką w stronę rudzielca. -Twoja kolejka czerwonowłosy.- Uśmiechnęła się szeroko i stwierdziła, że dziś ma nadzwyczaj słabą głowę. Może dlatego, że od paru dni nic za bardzo nie jadła bo oszczędza pieniądze na alkohol. Najgorsze jest to, że musi wybierać. Zjeść dziś trochę ryżu czy może upić się sake? Zawsze wybiera to drugie. Takie życie wybrała i takie lubiła. Zwłaszcza gdy była w stanie upojenia. Przestała przez chwilę słuchać otoczenia przez rozmyślanie nad swoim ulubionym alkoholem jednak na słowo żona zachichotała. Odebrała w końcu butelkę Richiemu wzięła kolejnego głebokiego łyka i usiadła na sofie nadal chichocząc. Właściwie sama nie wiedziała czemu zawdzięcza tak dobry humor i mało ją to obchodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Sro Sie 05, 2015 4:16 pm

Siedział, słuchał, aż do póki nie poczuł się jak za dawnych czasów. Wzajemne dogryzanie i picie piwka w spokoju, nie martwiąc się ani o godzinę oraz czy nie zwolnią go za kaca w pracy. Zaśmiał się w duchu słysząc odpowiedź gospodarza. -Rudy! Nigdy bym cię nie posądził o zostanie pantoflarzem na starość. -Na koniec pokiwał drwiąco głową, by zraz w międzyczasie sięgnąć po zimną butelkę piwa. Która za raz po kilku płynnych ruchach wylądowała koło krocza mężczyzny. Ten nocy pragnął się odprężyć jak nigdy od czasu przeprowadzki. W tym mieście nie zdobył wystarczająco dobrych znajomości. Owszem już parę panienek się przewinęło, ale tego nie można nazwać "kumplem". Nigdy nie był ufnym człowiekiem i nic się nie zbierało, aby miało się to zmienić. Sam się już do tego przyzwyczaił, i pełen szczerości mógłby przyznać, że dobrze mu z tym. Może i żył jak student. W obleśnie brudnej kawalerce, gdzie jedynymi zwierzętami było przewijające się w nim, od czasu, do czasu robactwo. Jednak dom zawsze pozostanie domem. Nieważne jak często go zmieniasz, bądź jak strasznie jest brudne. Jedyne znaczenie tkwi w tym, by móc nazwać je "Domem". Z rozmyślań ponownie wyrwały go głosy pozostałej dwójki. Miał ochotę zachichotać cicho pod nosem niczym zawstydzona nastolatka widząc jak procenty wpływały na resztę. Na szczęście zdołał szybko się powstrzymać zauważając, iż nic go nie różni. Przecież to jemu, a nie nikomu innemu wzięło się na wspominki jak staremu prykowi. Robiąc krzywy uśmieszek napoił się ponownie trunku spod między własnych nóg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Czw Sie 06, 2015 12:33 pm

Pościł mimo uszu komentarz o starym pantoflarzu. W końcu stary jeszcze nie był. A przynajmniej jego organizm nie wysyłał mu takich sygnałów. Nie wypadały mu włosy, stawał mu zawsze gdy była potrzeba. Przykład zdrowego ducha w zdrowym ciele. Zielone oczy ze starego przyjaciela przeniosły się na mały pokaz brunetki. Oparł się o blat nie chcąc jej przeszkadzać. Gdy podawała mu butelkę uśmiechnął się asymetrycznie.
- Mylisz się- odstawiając alkohol na blat obok- jeśli pijesz w kuchni musisz poruszyć fantazję i skorzystać z rzeczy, których w innych pomieszczeniach nie ma- Odepchnął się od płaskiej powierzchni i wyminął ją. Otworzył szufladę wyjmując nuż i machając nim podszedł do lodówki. Z niej wyjął limonkę i pudełko z kostkami lodu. Przekroił cytrusa i odkroił plaster. -Potrzymaj- polecił podając jej go. Odłożył narzędzie i z jakiejś innej szafki wydobył kilka kieliszków. Wyłożył je na blacie. Wybrał jeden i bawiąc się nim w palcach zbliżył się do Lucy, mając nadzieję, że jest zajęta jakże trudnym zadaniem jakie jej dał. Jednym szybkim ruchem poszerzył jej dekolt. - Był mało imprezowy- wyjaśnił posyłając jej jeden ze swoich czarujących uśmiechów i umieszczając zimny kieliszek pomiędzy jej piersiami. Sięgnął po wcześniej odstawiony alkohol i wlał do pełna. Odstawił butelkę i schylił się aby chwycić przygotowanego przez siebie 'drinka'. Przechylił się do tyłu wlewając do gardła całą porcję. Po czym puścił kieliszek . Nie pozwolił mu jednak spaść na podłogę, zręcznie złapał go w powietrzu i odstawił. Oczywiście taka sztuczka często nie wychodziła, szczególnie po większej ilości spożytych procentów, ale tym razem miał szczęście. - Teraz możesz mi ją oddać- skinął głową na limonkę. Znów wrócił od opierania się o blat. Zerknął na Dannego. Wsadził sobie piwo w krocze, zawsze bawiło to rudzielca. - Ej, wiesz, że zasada dobry w łóżko tyczy się dłoni nie fiuta?- spytał uśmiechając się, pamiętał dobrze, że brunet nie lubił mieć zimnych dłoni. Zabawna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lucy Morgan
Skryta
avatar

Liczba postów : 54
Join date : 29/03/2015
Age : 21

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Nie Sie 23, 2015 3:37 am

Lucy nadal miała błogi uśmiech na twarzy spowodowany spożytymi procentami. Podobała jej się sytuacja, w której znalazła się cała trójka. Żadnych problemów, nudy, babrania się w papierkowej robocie. Jedynie alkohol, dobra muzyka i towarzystwo. Gdy Richi wyjął nóż z szuflady i kierował się w jej stronę w duchu poczuła niepokój. Nie wiedziała co siedzi w głowie mózgowca. Odsunęła się od lodówki napinając delikatnie mięśnie gotowa do nagłego zrywu. Jakie zdziwienie ją opanowało gdy mężczyzna wyjął cytrusa po czym jedną z jego połówek dał jej do trzymania. Za bardzo się stresujesz dziewczyno. Pomyślała po czym znowu się rozluźniła. Gdy w końcu poczuła zimny kieliszek między piersiami po plecach przeszedł delikatny dreszcz. Uwielbiała to uczucie. Było cudowne i miło ostudziło jej nagrzane od alkoholu ciało. Gdy Richi wychylił kieliszek zaśmiała się głośno. Rozbawiło ją to może za bardzo. Potargała czerwone włosy mózgowca. Wyciągnęła dłoń z cytrusem prosto pod usta Richiego. Właściwie nie spodziewała się takiej śmiałości z jego strony. Bądź co bądź to jednak nerd. Stwierdziła, że teraz kolej na nią. Nalała sobie do kieliszka trunku następnie sięgnęła po drugą połówkę cytrusa i podeszła do rudzielca. Złapała dłonią jego twarz po czym odchyliła ją w lewą stronę. Na jego szyje wycisnęła sok, wypiła kieliszek i zaraz po tym zlizała sok z ciała rudzielca. -mniam- Odstawiła szkło na blat i oblizując sobie usta skierowała się na miejsce obok butelkowego zboka. Spojrzała na czarnowłosego wymownym wzrokiem i uśmiechnęła się pod nosem. -Jak się nie ma co się lubi to sie lubi co się ma Richi.-
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Pią Lut 24, 2017 2:49 pm

Z "nad zwykłej burzy mózgów" wyrwała go para "śmieszków". Uśmiechnął się pod nosem.
-W rzeczy samej.
Jednakże wciąż czuł się z lekka przytłoczony sytuacją. Jakby nie patrzeć niniejszego dnia wszystko obracało się o trzysta sześćdziesiąt stopni i to non stop. W dodatku nie z winy prochów, a pojebanego przyjaciela z dawnych lat. W końcu musiał zadać sobie pytanie. Co dalej? Owszem, spotkanie rudzielca było dla niego czymś nad wyraz cennym. Z nikim jeszcze się tak dobrze nie rozumiał. Nigdy nie miał z nim wielkich sporów, po prostu rozumieli się od tak. Mimo znaczących przeciwności zawsze się dogadywali. . . Ale jak na "dorosłego" człowieka przystało pomyślał o przyszłości. Gdyż szczerze mówiąc miał już głęboko w poważaniu jaką sztuczkę wykonał Bundy, by doszło do spotkania, ale czy oni w ogóle tak mogą?! Na pewno reszta towarzyszy była z jakiegoś gangu i to nie jego, a dobrze wiedział jak znajomości mieszane są "tolerowane". Zmarszczył brwi, nabrał kilka łyków gorzkiego trunku, by odgonić czarne myśli. W końcu co innego mu zostało, zawsze może się bawić w szczeniackie podchody, ale na jak długo? Czemu życie zawsze musi iść pod górkę? Miał wiele pytań, plus żal mu dupę ściskał, że Rudy nie powiedział mu o tym, że wyjeżdża, nagle urywając kontakt. W prawdzie najlepiej utożsamił się z myślą, że ktoś go kiedyś kropnął i tak jego kumpel zginął w heroicznej walce, następnie będąc zapomniany jak to oficerowie w Katyniu (nie przywalać się do porównania trochę dystansu). Ile to razy znosił toast w klubie za jego odwagę, że żył, był jaki był, czego to on nie zrobił ratując mu tyłek, że jest w klubie tylko dzięki odwadze i poświęceniu jakże honorowego, lecz Rudego człowieka, a tu się okazuje, że frajer spierdzielił jak dziwka po dobrym, ostrym seksie jeszcze kradnąc całą zawartość portfela. Po tym zostało mu już tylko jedno do powiedzenia.
-Kocham Cię Richi... Gejem nie jestem, ale ... kocham Cię.
Wydukał z trudem po przez atak czkawki. Strzymał powietrze i spojrzał na tą zdradziecką świnię, w końcu jak to powiedziała zacna Pannica "Jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Pią Lut 24, 2017 3:26 pm

Żuł właśnie kwaśnego cytrusa gdy Lucy postanowiła rozegrać swoją rundę "zabawy". Pozwolił jej na to by ustawiła jego głowę w wygodnej dla siebie pozycji. Sok pociekł mu po ciele mocząc ubrania i spływając na tors i plecy. Kątem oka obserwował jak zbliża się do niego. Czuł jej zapach wymieszany z dużą ilością alkoholu.
Nie powiedział nic, zaśmiał się krótko. Odprowadził ją wzrokiem gdy szła w kierunku sofy. Pomysł miała dobry. Chwycił jedną ze szklanek, które wcześniej wystawił na blat i już nieco nieudolnie zapełnił ją. Duża ilość nie trafiła do miejsca docelowego. Płyn połyskiwał lekko na podłodze i kamiennej płycie. Przetarł kałuże skarpetką, ale nie wiele to pomogło. Richi zrobił minę, która mogła oznaczać tylko jedno- Wyparcie. Nadal mając swoją minę "nic nie widziałem nic nie wiem" podszedł do pozostałej dwójki i usiadł obok Dann'ego. Niezdarnie sięgnął po winylowy krążek i umieścił na nim swoją szklankę.  
Zaraz po tym gdy zakończył swoje manewry Rochester się odezwał. Rudy dłuższą chwilę wpatrywał się w niego analizując jego słowa. Czuł,  że czai się w nich podstęp. Pułapka, w którą wolałby  nie wpaść. W końcu przełknął wszystkie myśli i zdołał się na jakąś bardziej wyartykułowaną odpowiedz.
- Nie spodziewałem się takich wylewnych wyznań....- zaczął powoli - Ale jeśli potrzebujesz cukru... to mam trochę w kuchni..- zakończył po czym zerknął na brunetkę, która zasnęła na sofie. Rozważał obudzenie jej, ale w końcu uznał, że tak jest łatwiej. Jeszcze by się porzygała gdyby ktoś ją dotknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Pią Lut 24, 2017 3:48 pm

Podduszał się przez dobry kawał czasu. Starał się ze wszelkich sił rozłożyć swoje skupienie również na słowa winowajcy spotkania, aż wykaszlał.
-Nie pierdol, samo przeszło.  
Nie spodziewał się takiej wylewności? A czego się mógł do jasnej ciasnej spodziewać po takiej akcji, sam Danny nie zdziwiłby się nawet gdyby do salony wbiegł króliko-dziobak i oznajmił koniec świata, bo czemu nie!? Wszystko to jakieś pokręcone. W końcu uwaga padła na śpiącą w najlepsze, gwiazdę imprezy. Całe jego wnętrze wręcz krzyczało, by się chociaż minimalnie odegrał za jej wcześniejszą arogancje. Cokolwiek. Taaak, tak, to zdecydowanie niewyżyty nastolatek darł się w jego głowie. Patrzył, spoglądał i jeszcze raz patrzył. . .  
-Richi...
Zaczął błagalnie. Sam nie wiedział o co prosi, jednak chciał poczuć, że nie jest w tym sam. W dodatku nie miał jakiś wielce złych zamiarów. On po prostu potrzebował wsparcia, niczym zagubione dziecię w ciemnym lesie. Pieprzył już całą nienawiść i uwielbienie do ów mężczyzny(póki co), teraz pragnął wygłupów. Bądź to prochy pomieszane z nie małą ilością alkoholu o to wołały. Chciał drzeć mordę, spać, bić się, pierdolić od rzeczy i jakże dotknąć damulkę o nie wyparzonym języku, to jeszcze nie przestępstwo, a dziewoja sama upiła się w towarzystwie dwóch zdrowych mężczyzn. No przynajmniej mógł ręczyć za siebie. Nikt jej alkoholu nie wciskał, nawet tabletki nie podał. O! Taki grzeczny był. Zasłużył czy nie zasłużył, nie chciał wiele. Zmrużył oczy wytężając umysł na najwyższe obroty. Ah, i na co on tyle pił? No tak, w końcu inaczej, by tego dnia nie przetrwał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Pią Lut 24, 2017 4:26 pm

Rozsiadł się wygodniej na sofie. Przez moment patrzył w jego brązowe oczy i zastanawiał się czy stać go na to by powiedzieć to wszystko co zamierzał. W końcu całe to przedstawienie kosztowało go wielu godzin pracy. Sprawdzania, szukania i przedrzymskim planowania i układania sobie w głowie wszystkich słów. Nawet był nastawiony na to, że Danny na powitanie przyjebie mu w pysk- chwałą mu za to, że postanowił tego nie robić. Teraz jednak wszystko to wydawało mu się nikłe, blade i bezwartościowe.
Oczywiście podejrzewał, że jego odejście do innego gangu w końcu wycieknie. Że mimo ustaleń i jego rocznej pracy, by odjeść po cichu i na czysto, ktoś w końcu nie wytrzyma i okrzykną go zdrajcą. Mimo iż starał się co jakiś czas sprawdzać czy może wrócić do ojczyzny nadal nie mając tam wrogów,  nie wiedział co sam Danny myślał o tym wszystkim. A wcale by się nie zdziwił gdyby po takim "pożegnaniu" jego słowa zostały uznane za bujdę.
Alkohol szumiał mu w głowie. Nie ułatwiało to wcale decyzji, chociaż mogło się wydawać, że w raz z upojeniem po prostu się to wszystko wyleje. Czół jednak, że dzieje się zupełnie inaczej. Jakby to, że teraz tu siedzą dało mu możliwość spojrzenia na to wszystko z innego punktu.
Znów zerknął na niego a potem na Lucy, której napita i zaspana twarz nie była tym co w niej najlepsze.
-Hmm?- ni to mruknięcie ni to pytanie. Przyglądał się jak patrzy na dziewczynę. Wyglądało na to, że ma chcicę. - Nie sądziłem, że kręci cię Nekrofilia- uśmiechnął się niby pogardliwie. Szanował umiejętności ciemnowłosej, jednak znała go nie od dziś i mogła spodziewać się z kim taki typ jak on się zadaje. Ponadto nigdy nie prosiła by miał ją w opiece a i tak chronił ją od złego, albo raczej od pudła. Więc  może należała się jakaś zapłata. Dotknął stopą ciała chcąc zobaczyć czy jakoś zareaguje. Lecz poza ruchem który wywołał jego drugi kopniak nie było żadnego znaku życia. Zielone oczy przeniosły się znad jej "zwłok" na twarz bruneta. - Nie wyraża sprzeciwu- powiedział jakby na usprawiedliwienie swojego mentalnego pozwolenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Czw Kwi 13, 2017 3:47 pm

Uważnie obserwował co ma do powiedzenia na jego propozycje. Nie było to coś nadzwyczajnie ważnego, czego nie mógłby sobie odmówić. Nie. W tej chwili mógł nakierować swoje skupienie na maksymalnie jedną, dwie sprawy. Szumiało mu w głowie nie miłosiernie, w żołądek zaś urozmaicał sobie egzystencje robiąc wywrotki co kilka sekund. Mimo wszystko pobierał regularnie kilka łyków ocieplającego się trunku. Wszystko to nie ułatwiało mu koncentracji. Żył tak przez tą chwilę patrząc ślepo na poczynania rudego, aż wyrwał go niebywały obraz. Mianowicie, średniej siły kopniak wycelowany w leżącą "niewiastę". Już czuł krew napływającą z powrotem do miejsca w które powinna płynąć. Głowy. Jak nic potrzebował więcej krwinek do tego śmiechu na który mu się zapowiadało! Chwila nie minęła i wybuchnął staczając się na podłogę. Sam nie wiedział co go bardziej śmieszyło, to, że nie zareagowała czy może sam fakt, że Bundy ją kopnął?
-Mnie też tak nogą traktowałeś, kiedy zgonowałem?
Wydusił z siebie w czasie przerwy na łyknięcie powietrza. Śmiech na prawdę potrafi wymęczyć. Alkohol umywa się przy sile śmiechu, a więc obawiajmy się śmiesznych sytuacji!
Z głowy ów wypierdka już prawie wyleciał pomysł, by w ogóle dotknąć Lucy, prędzej wolałby zobaczyć powtórkę sytuacji z przed chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Czw Kwi 13, 2017 4:07 pm

Patrzył jak ciało Lucy poruszyło się pod naporem jego nogi. Przypominała w tym momencie galaretkę. Nigdy nie rozumiał jak mięśnie działają w takiej sytuacji, że mimo odcięcia wszystkich bodźców kierujących i zasilających organizm. Dalej mimo wszystko trzymają go w kupie.
Głośne łupnięcie czegoś o podłogę odwróciło uwagę rudego od ciała znajomej. Zielone spojrzenie leniwie przesunęło się ku źródłu hałasu. Jego spowolniony umysł nie zrozumiał jak to możliwe, że Danny, który jeszcze sekunde temu siedział tu sobie obok niego, teraz zwijał się ze śmiechu na posadzce.
- Jak tylko dosięgałem- wyznał uśmiechając się delikatnie. W zasadzie to nie był w sumie tego tak całkiem pewien. Nie wykluczone, że gdy kiedyś leżeli zapruci w trzy dupy, to właśnie w taki sposób sprawdzał czy przyjaciel żyje, właśnie za pomocą szturchnięcia stopą. Teraz jednak nie mógł sobie przypomnieć takiej sytuacji. Pewnie to przez podwójne alkoholowe zamglenie. Pierwsze ze wspomnienia, a drugie przez obecny szumiący mu we krwi alkohol.
Wstał. Zrobił to na tyle nagle, że sam się trochę tym zdumiał. Chwiejnie przeszedł przez pokój i zniknął w sypialni. Tam znalazł kota i marker. Zgarnął obydwa. Efyra, która trzymał nie wyglądała na zbytnio szczęśliwą. Rzucił ją na miejsce gdzie jeszcze chwilę temu siedział, ale kotka zaraz uciekła. Richi prychnął pod nosem i zawisł nad Lucy. Zębami ściągnął nakrętkę markera i wypluł ją gdzieś przed siebie. Zaraz przyłożył marker do twarzy zgonującej. Dorysował jej fajkę przy ustach i bardzo zadowolony ze swojego dzieła wrócił- albo raczej rzucił się- na sofę.
- Chcesz?- spytał Dannego, uznając, że należy mu się wyżycie artystyczne na tak wspaniałym płutnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Danny
Jadowity
avatar

Liczba postów : 20
Join date : 26/03/2015

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Czw Kwi 13, 2017 4:38 pm

"Jak tylko dosięgałem", słowa rozbrzmiały mu w głowie echem. Analizował je krok po kroku, przywołując przy tym wspomnienia z czasów kiedy pili tak prawie na co dzień. Zmarszczył brwi przy czym całkowicie kończąc tą sesje śmiechu.
-Czyli zawsze!
Wykrzyczał oburzony. Jak tylko się rozejrzał zorientował się, że jest w pomieszczeniu sam. Teoretycznie. W końcu pół martwych ludzi się nie liczy. Spojrzał tym swoim wygórowanym wzrokiem na leżącą obok dziewoje, prawie tak jakby chciał wykrzyczeć swoją wygraną. W końcu obrót sytuacji jak najbardziej mu leżał. Jeszcze tak nie dawno ta pchła traktowała wszystkich tak jakby upijała krew z rasowego psa, a to przecież nic tak cennego!
-Rasa się nie liczy.
Podniósł wzrok, nad nim stał już towarzysz spotkania, czyli smok wawelski, którego ma w zwyczaju tak często widywać nad sobą. Smoki zawsze specjalizowały się w dominowaniu, a niech was smoki! Przyjrzał się uważnie i trach. Żadnych nowych smoków w towarzystwie tylko to stare coś z przeszłości.
-Kot nie poprawia wizerunku i tak przegrasz sondaże.
Wymamrotał nadąsany przytulając się do poduszki. Odłożył na bok mazak. w końcu cycków jej nie narysuje, a nawet jeśli byłoby to dość niedorzeczne. Na co byłaby jej druga para. Jeszcze tego by mu brakowała, by szczyciła się czterema sutami. Broń Boże!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Richi
Szpon
avatar

Liczba postów : 28
Join date : 18/03/2015
Skąd : Z dupy.

PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    Czw Kwi 13, 2017 5:09 pm

Uśmiechnął się szerzej. Co za nonsens. Przecież każdy wie, że kot zawsze poprawia sondaże. Patent opatentowany już w średniowieczu. Richi był niemalże pewien,że jeśli ktoś był skazany na śmierć, zaraz spod płaszcza wyjmował futrzaka, a serca oprawców miękły jak lód. Co zawsze skutkowało uwolnieniem oskarżonego. Nawet jeśli był czarownicą! W końcu jak można pozbawić tak urocze stworzenia chociażby wąsa, a co dopiero kochającego właściciela.
- Koty to czarny koń rankingów- odburknął w końcu. Potem spojrzał na Dannego, który wyglądał jak by miał zamiar pójść spać na podłodze. - Wiesz, jak już chcesz tam leżeć to chociaż byś wyszedł z tej kałuży moczu- powiedział krztusząc się ze śmiechu. Danny upadając przewalił się wraz z trzymaną między nogami butelką. A jej zawartość rozlała się po podłodze. Tak, że wyglądało to jak by Rochester leżał we własnych szczynach. Rzucił mu niezdarnie serwetki, które stały na stoliku. Wyszło mu to na tyle pokracznie, że doleciały one tylko do brzegu sofy i rozsypały się, a pojemnik spadł z brzękiem na posadzkę obok nóg bruneta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.    

Powrót do góry Go down
 
Tam gdzie wzrok i słuch nie sięga.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» London Eye
» Wieża Wiatrów
» Podręcznik do Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami
» Sklep Madame Malkin
» Jezioro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tokyo :: Dzielnica Mieszkalna-
Skocz do: