IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Klub Taomi

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Klub Taomi   Czw Paź 02, 2014 8:49 pm







Najlepszy klub w Dzielnicy Tigers. To tutaj zbierają się członkowie klanu Tigers i rozprawiają o różnych sprawach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 3:49 pm

Mystery wszedł do klubu pewnym krokiem. Rozejrzał się. Ze względu na wczesną porę klub świecił pustkami, bo był zamknięty. Tylko ważniejsi członkowie Tigers mieli możliwość wstępu o takich porach. Przy barze krzątali się barman i barmanka. Barman ustawiał flaszki, a barmanka polerowała szklanki. Przy jednym stoliku siedziało kilkoro Tigersów. Mystery podszedł bliżej, powitał ludzi i podszedł do stolika. Poprosił barmana o szklankę soku pomarańczowego.
-Słuchajcie będę potrzebował około 5 ludzi na dziś wieczór załatwicie? - Zadał pytanie Yato do swych ludzi.
-Dobrze szefie, kogo potrzebujesz? - odpowiedział jeden z nich.
- Trzy pazury i dwa kły. Tylko mają być doświadczeni i zaprawieni w boju.
- Załatwi się.
- Dobrze.
Potem Yato przysiadł się do stolika i pił oraz gadał z innymi
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Agent
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 09/09/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 7:30 pm

Noah nie miał zamiaru tu przychodzić. Ba! Nie chciało mu się ruszać dupska z ciepłego domu, gdzie obserwował sobie kilka podejrzanych osób, które mogą mu się w przyszłości przydać. Poza tym czytał ciekawe akta ludzi z Tigers. Umowa, jest umową, pilnuje się jej, ale dlaczego dla własnej wiadomości nie poczytać trochę? Zawsze to jakieś haki...
Rozglądał się po klubie jak dzikie zwierze, jakby szukał swojej ofiary. Szeroko otwarte oczy, oczywiście z soczewkami. Dodatkowo jak zazwyczaj w swoim standardowym stroju. Ochroniarze już go znali i olewali. Był tak oczywisty i widzialny, że aż niewidzialny... Niedługo musiał błądzić po klubie, by w końcu dostrzec pana Mystery. Westchnął ciężko...
-Chciałeś coś? Miałem co robić w domu.
Powiedział mierząc mężczyznę wzrokiem od góry do dołu. Jak zawsze... Szukał jakiś zmian, albo niebezpieczeństw ze strony mężczyzny. Noah miał dziś wyjątkowo znudzony i zmęczony głos. W dodatku miał rozpuszczone zupełnie włosy, co naprawdę rzadko kiedy się zdarza. Rozejrzał się dyskretnie po klubie. Nie ufał w końcu jakoś mocno Yato, dlatego też wolał być ostrożny...

_________________
The Voice of Noah!
Mowa | Myśli | Narracja
Relacje | Telefon | E-mail | Poczta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 8:16 pm

Zapadał zmrok. Yato spokojnie popijał drinka gdy przybyła do niego 5 ludzi których wcześniej kazał wezwać o tej porze. Porozmawiał z nimi trochę o zaistniałem sytuacji. Wezwał o tej porze do siebie Noaha, miał z nim pewną sprawę do załatwienia. Zamówił kolejnego drinka ale nie chciał przesadzić, musiał zachować zdrowe zmysły. Podeszła do niego skąpo ubrana młoda dziewczyna. Poflirtował trochę z nią. Ona przysiadła koło niego. Yakuza ciągle prowadził z nią rozmowę i podrywał. Potem przeszedł do całusów i obmacywania. Po chwili spytała czy nie zabrał by jej do swojego mieszkania, Yato odpowiedział:
-Słodka, jestem w pracy, za niedługo będę załatwiał ważne sprawy wpadnij kiedy indziej.
-Dobrze to chociaż dam ci mój numer. - odpowiedziała zrezygnowana dziewczyna.
-Niech tak będzie. - powiedział Mystery z uśmiechem na ustach.
Dziewczyna dała mu swój numer na karteczce, pocałowała go w policzek i odeszła. Mystery schował kartkę do kieszeni marynarki, naprawdę miał ochotę ją wyruchać ale niestety praca. Dopił drinka i zamówił tym razem sok pomarańczowy. Wyciągnął katanę i zaczął ją ostrzyć. W tym klubie ludzie z katanami to nie był zadziwiający widok. Ostrzył ją, popijając co chwilę sokiem, aż ujrzał zmierzającego w jego kierunku Noaha. Uśmiechał się mocno gdy Noah go oschle powitał i mierzył go wzrokiem, to było dla niego naturalne zachowanie tego agenta. Yato wstał, włożył katanę do pochwy i zaczął:
-Owszem, chciałem, inaczej bym cię nie wzywał - powiedział z olbrzymim "bananem" na ustach - Jest pewien członek Organizacji Crown, moje kontakty podają że nazywa się...
A niech to, zapomniał tego długiego imienia. Wyciągnął karteczkę z marynarki i kontynuował:
-Nazywa się Annabeth Edward T'Round, nazywają ją Nasty. Nie jest nikim ważnym ale zabiła kilku moich zaufanych ludzi. Potrzebuję informacji z policyjnych źródeł na temat jej osoby, jasne?
Yato patrzył prosto w oczy temu gliniarzowi, nie czując strachu ani szacunku, akceptował go ale był zbyt dumny by się uniżać przed organami prawa. Gładził jedną ręką rękojeść katany, dając do zrozumienia że to ważna sprawa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Agent
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 09/09/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 8:29 pm

Ziewnął ostentacyjnie mrużąc na chwilę oczy kiedy to "Król" przemawiał.
-Owszem, znam taką osobę i sporo o niej wiem, ale zdradzę Ci niczego.
Powiedział poważnie i usiadł sobie od razu. Założył nogę na nogę i rozłożył ramiona na oparciu kanapy.
-Widzisz, umowa tego nie obejmowała. Poza tym, mam trochę... Na pieńku z nią, toteż daruj. I w kartotekach też niewiele o niej mowa. Ale dla mnie to nie problem.
Wyjaśnił wzruszając ramionami. Naprawdę chciało mu się już wracać do domu i iść spać, nie spał już trzy dni. Chyba starczy... Wyciągnął z kieszeni fajki i odpalił sobie jednego zaciągając się głęboko dymem.
-To wszystko? Mogę iść?
Spytał mężczyzny otwierając oczy i zerkając na Niego. Dziś wyjątkowo Noah miał papierosy o posmaku i zapachu czekolady. Całkiem niezłe, chociaż wolał normalne, ale należy wszystkiego w życiu spróbować... Wyciągnął rękę do mężczyzny, tę w której trzymał papierosy. Tym samym proponował mu jednego.
-W porównaniu do Ciebie nie mam ostatnio czasu, więc jeśli jeszcze coś to proszę streszczaj się.
Powiedział całkiem poważnie. Wyciągnął telefon i na dowód, że naprawdę niewiele jest o niej informacji pokazał mu kartotekę policyjną owej dziewczyny. Była właściwie pusta, niczym nieskażona, żadnymi brudami do wykorzystania. Chociaż podczas własnego śledztwa Noah sam coś tam wyniuchał. Ale tego Mystery wiedzieć nie musi prawda? O mały włos i uśmiechnąłby się widząc minę mężczyzny, gdy przeglądał kartotekę. Schował telefon do kieszeni i znów zaciągnął się papierosem głęboko.

_________________
The Voice of Noah!
Mowa | Myśli | Narracja
Relacje | Telefon | E-mail | Poczta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 9:03 pm

Yato zdziwiony temu że Noah nie chciał nic mówić o osobie Nasty, rozgniewał się bardzo. Miał ochotę wyciągnąć katanę i uciąć mu ten bezczelny łeb! Tak się zwracać do Króla?! Glina proponował mu jednego papierosa, Mystery wiedział że to jest gówno:
- Niestety muszę cię zmartwić, nie palę. Ten syf cię kiedyś zabije, glino. - powiedział nadal gniewny Yakuza. Wkurzyło go jeszcze to że ten bez szacunku pytał się o to czy może już iść, ziewając przy tym - Jednak z takim zachowaniem wobec mnie to prędzej moja katana pozbawi cię życia niż te fajki.
Usiadł na przeciw Anthonego. Noah pokazał mu w telefonie że w aktach nie ma zbyt wiele na temat tej dziewczyny. To jeszcze bardziej rozgniewało Mystery'ego. Zaciekawiło go to że Noah miał na pieńku z Nasty, to oznaczało ze wiedział o niej coś więcej niż z policyjnych akt.
-Słuchaj uważnie, powiesz mi wszystko co wiesz na temat Nasty inaczej tego gorzko pożałujesz, jasne? - powiedział Yato gniewnym tonem.
Wstał z kanapy i podszedł do Noaha spoglądając mu prosto w oczy. Wyciągnął z pochwy katanę, machnął nią kilka razy w powietrze i uśmiechnął się do gliny, wskazując mu co go czeka gdy nie będzie się podporządkowywał.
-Myślisz że jesteś taki cwany? Myślisz że cię nie zabijemy bo jesteś nam potrzebny? Spójrz w około! Wszędzie Tigers!
Yakuza wziął głęboki oddech, patrzył do okoła we wszystkie strony, dał znak ręką i 5 ludzi którzy siedzieli z nim, wstali i podeszli za niego wyciągając swoje bronie. Mistery znów pooglądał się we wszystkich kierunkach. Pokiwał znacząco głową w stronę Anthonego i kontynuował:
-Nie jesteś wcale nam taki potrzebny, na twoje miejsce znajdą się inni. A oprócz tego mamy na ciebie małego haczyka. Twoim przełożonym na pewno się nie spodoba to że współpracowałeś z przestępcami na naszą korzyść? - powiedział z głębokim zadowoleniem i uśmiechem na twarzy Yato.
-Więc teraz słuchaj, wyśpiewasz nam wszystko co wiesz o tej Nasty, dorwiemy ją prędzej czy później ale te informacje mogą się nam przydać. A ty nie ucierpisz jak będziesz gadał. A zawsze możemy współpracować. Nie obchodzi mnie kto ją zabije, ważne aby była martwa!
Po tych słowach Yato schował katanę do pochwy i znów usiadł na kanapie na przeciwko Noah, szczerząc zęby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Agent
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 09/09/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Paź 03, 2014 9:36 pm

Siedział spokojnie i obserwował go. Każdy Jego ruch, zmiany na twarzy, jak się denerwuje, jak wyskakuje mu żyła na szyi i czole. Potem pojawiło się pięciu jakiś typków, też każdego zmierzył wzrokiem, a kiedy "Król" skończył Noah nie wytrzymał. Zaczął się śmiać jak opętany. Aż odchylił się do tyłu. Kiedy skończył zgarbił się i zmrużył oczy, a gdy je otworzył zmierzył mężczyznę naprawdę przerażającym spojrzeniem.
-Śmiało. Zabij mnie. Wierz mi, że żaden inny agent nie pójdzie z Tobą na taką współpracę. Zwyczajnie się boją. I Ty o tym dobrze wiesz...
Powiedział tym samym wyśmiewając kolegów z fachu. Wstał i otrzepał się trochę, a potem zaciągnął się ostatni raz fajkiem i zgasił go w popielniczce.
-Bo widzisz... Nasty przeszkadza mi w śledztwie, to jedyna rzecz, jaką na nią na razie mam. A moimi przełożonymi się nie martw.
Powiedział i przeciągnął się na spokojnie. Skłamał, ale tego nikt nigdy się nie dowie.
-Doskonale wiedzą jakie mam metody i kryją mnie wyżej. Żeby mnie nie wsadzili... Mam za skórą więcej niż Ci Twoi kolesie.
Dodał i pokazał na tych opryszczków dookoła.
-Widzisz, różnica jest taka, że ja właśnie jestem cwany...
Wyjaśnił mu to na spokojnie. Dawno już się nie śmiał i aż bolała go przepona.
-Mam szczerze gdzieś, co Ci Nasty zrobiła. Będę coś wiedział, no i zapragnę ją zlikwidować? Jasne, powiem Ci. Albo i nie. Zależy ile mi za to zapłacisz, albo co zaoferujesz. Grożąc mi śmiercią informacje zabiorę do grobu, wszystkie.
Stwierdził dumnie. A potem odepchnął jednego z kolesi, który tratował mu przejście.
-Więc spytam Cię jeszcze raz... Wasza Wysokość... Chcesz czegoś, czy mogę iść?
Spytał uśmiechając się znów w pewien psychopatyczny sposób. Miał zbyt wielkie plany i zbyt krótkie życie, by marnować kolejne cenne minuty, na stanie tu i przekomarzanie się z Królem. Poza tym tak zwykły sposób mówienia bardzo go drażnił, ale musiał tak mówić, żeby przekaz był jasny i prosty. W końcu nie każdy potrafi zrozumieć słowa Noah... Zwłaszcza jak mówi po swojemu. Coś mu się przypomniało. Wyciągnął z torby niedużą teczkę i rzucił na stół.
-Chciałeś coś wiedzieć o tym gościu.
Mruknął.

_________________
The Voice of Noah!
Mowa | Myśli | Narracja
Relacje | Telefon | E-mail | Poczta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sob Paź 04, 2014 10:42 am

Yato wstał, niestety glina miał rację, znalezienie drugiego agenta gotowego na taką współprace będzie trudne. Jednak Yato dobrze wiedział że kłamstwem jest to że Nasty przeszkadza w śledztwie Noahowi. Wnerwiło go to że ten odnosił się tak zuchwale wobec niego i jego towarzyszy. Mystery'ego zaciekawiło to że Noah tak broni tą Nasty i nie chce nic o niej powiedzieć. Gdy Noah wstał i odepchnął jednego z ludzi, Yakuza wstał i poszedł w jego kierunku, ale zatrzymał się gdy ten rzucił jakąś teczkę na stół. Zaintrygowało to Yakuzę.
-Co to jest?
Spytał z widocznym zdziwieniem na ustach. Podszedł do stołu i wziął teczkę w ręce i potrząsnął nią kilka razy.
-Co jest w środku glino?
Mystery odłożył teczkę na stół i kazał jednemu z ludzi ją wziąć. Podszedł do Noaha i stanął z nim twarzą w twarz, gładząc lewą dłonią rękojeść katany.
-Wspominałeś coś o cenie za informacje.
Yato uśmiechnął się lekko ale potem spoważniał. Dał znak ręką i jego ludzie razem z nim otoczyli Noaha z każdej strony.
-Ile chcesz? Lub czego chcesz?
Yakuza nadal gładził lewą dłonią rękojeść swej katany. Prawą złapał glinę za bark.
-Myślisz że się nie domyśliłem? Widać to na odległość. Choćby to bronienie jej przez ciebie. Znasz ją, zapewne współpracujecie ze sobą. Lub kto wie może nawet się pierdolicie ze sobą.
Powiedział to i mocno się uśmiechnął tak jak reszta jego ludzi. Widząc małe zakłopotanie na twarzy Noaha wiedział że jest blisko odkrycia o co chodzi.
-Dobrze to wiem, więc nie musisz udawać. Była umowa o wzajemnej współpracy. Więc? Czego chcesz w zamian ? Za wszystko co o niej wiesz.
Przemówił do niego spokojnym głosem, gniew zniknął. To była ostateczna propozycja, to co się stanie później zależy od tego jak postąpi Noah.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Agent
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 09/09/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sob Paź 04, 2014 12:25 pm

Westchnął ponownie ciężko. To nie było zakłopotanie, wargi mu drgały w uśmiechu.
-Aż tyle jesteś w stanie dla tej jednej osoby poświęcić? Moje wymagania są zbyt wysokie. Ale masz rację. Mamy umowę, a umów dotrzymuje. Jak dowiem się czegoś ciekawego, co w jakiś sposób ułatwiłoby Ci dopadnięcie Nasty, od razu bardzo chętnie Ci powiem.
Odparł dalej spokojny, a potem pokazał na gościa, który szedł z papierami.
-A to... Dokumenty odnośnie osoby, który ostatnio wybił Ci kilku sługusów. Może się przydać.
A to że była to jakaś kobieta... Zachowa dla siebie. Strasznie wojownicze zaczęły się robić te kobiety ostatnimi czasy... Wszystkie mają za długie ręce i języki, ale z drugiej strony... Byłoby dla Noah nudne jakby wszystkie były takimi tapeciarami bez mózgu.
-Nasty, Nasty... Hm... Co o niej wiem... O ile się orientuje jest w tym całym Crow... Nie zajmuje tam zbyt wysokiej rangi... No i skubana potrafi się bronić. To chyba tyle, co na razie o niej wiem.
Wyznał na zupełnym luzie wzruszając ramionami, tym samym strącając dłoń mafioza ze swojego barku.
-Zastraszająco mało jak na mnie prawda? Cóż... Dobrze się dziewczyna kryje.
Powiedział, a na Jego wargach znów zamajaczył uśmiech.
-Ponad to, dziś mam już wolne, dajże ludziom odejść w spokoju, do ich ostój i łóżek.
Dodał po chwili mrużąc jedno oko. Miał przerośnięte ego, ale nie bez powodu. Poza tym wiedział na ile może sobie pozwolić w stosunku do pana Mystery...

_________________
The Voice of Noah!
Mowa | Myśli | Narracja
Relacje | Telefon | E-mail | Poczta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sob Paź 04, 2014 6:38 pm

Mystery nadal zachowywał spokój, choć Noah znów był bliski aby go rozwścieczyć. Podszedł do stolika, wziął szklankę soku pomarańczowego i napił się kilka łyków. Odłożył szklankę i podszedł znów do Noaha.
-Słuchaj glino, teczka nam się przyda.
Powiedział Yato spokojnym wzrokiem. Przemierzył wzrokiem Noaha od góry do dołu a potem po swoich ludziach. Dał znak ręką. Jeden z jego ludzi zablokował Noaha od tyłu a Yakuza walnął Noaha mocno z pięści w twarz.
-To aby ci przypomnieć z kim rozmawiasz glino.
Kazał go puścić i odszedł w kierunku stoliku. Przy samym stole odwrócił się bokiem w stronę Noaha.
-A i jeszcze coś, możesz już iść. Żegnam.
Dodał Mystery i usiadł przy stoliku dopijając sok, a jego ludzie siadali koło niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Noah
Agent
avatar

Liczba postów : 100
Join date : 09/09/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sob Paź 04, 2014 7:48 pm

Kiedy dostał zaśmiał się. Może i bolało, ale on tak zawsze reagował. Wyszarpnął się i przywalił w brzuch gościowi, który go trzymał. Czyżby Mystery bez swoich wiernych psów nie potrafiłby sam mu przywalić? Zaśmiał się w duchu, a na ustach zakwitł ponownie psychopatyczny uśmiech. Lubił ból... Dla Niego to miłe doznanie.
-Czyli możemy zakończyć owym miłym gestem naszą współpracę.
Powiedział wesoło. Jeszcze zmierzył mężczyznę chłodnym spojrzeniem. Rozciął mu wargę, więc i miał okazję Noah posmakować trochę swojej krwi. Wcisnął ręce w kieszeń jakby nigdy nic, a potem wyszedł stąd z zadowoloną całkiem miną, chociaż uśmiech, czy jakiekolwiek tego oznaki znikły z Jego twarzy. Hm... Chyba Nasty ucieszy się na kilka nowych informacji...

z/t

_________________
The Voice of Noah!
Mowa | Myśli | Narracja
Relacje | Telefon | E-mail | Poczta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Nie Paź 05, 2014 1:30 pm

Mystery pił cały czas swój sok. Trochę go zdziwiło to że Noah jednak zakończył ich współpracę. Przez pewien czas siedział jeszcze w klubie, pijąc sok. Potem postanowił wybrać się na spacer po ulicach Tokio. Nie bał się chodzić sam, umiał się bronić. Ludzi chciał tu mieć przy sobie po to by odnieść się do swojego statusu. Wyszedł wolnym krokiem z klubu i ruszył w kierunku tętniącego życiem, nawet w nocy, Tokio.


/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sro Lis 05, 2014 5:56 pm

Dawno nie karmiony nałóg dał o sobie znać, dlatego też Vic skierował się do klubu będącego perełką w dzielnicy podległej Tygryskom. Na spokojnie wszedł do lokalu i omiótł wnętrze wzrokiem. Pora nie była jakoś szczególnie późna i do weekendu jeszcze trochę zostało, z tego też powodu nie było tu nikogo poza pracownikami i paroma członkami klanu. Nikt szczególnie ważny. Zresztą nie dla towarzystwa pan Gage tu przyszedł. Usadowił się przy barze, opierając się o niego łokciami i zamówił butelkę szkockiej. Obsługa znała go doskonale, powiedzieć że był "tylko" stałym bywalcem to jak określić powierzchnię Słońca jako ciepłą. Nie byłoby wiele przesady gdyby ktoś stwierdził, że połowa utargu klubu to same zamówienia Zastępcy Króla. Na czym jak na czym, ale na trunkach nie oszczędzał.
Nalał sobie szczodrą porcję alkoholu do szklanki i zaczął sączyć niedużymi łykami, spontanicznie zagadując barmana. Ten niespecjalnie kwapił się do rozmowy, jednak z braku klientów nie miał wyboru i był zmuszony do pogawędki. Awersja barmana nie była bezpodstawna- Vic dobrze wiedział, jaka reputacja go otaczała, w końcu ciężko na nią zapracował przez te wszystkie lata w klanie. Zresztą, towarzystwa nie potrzebował o ile miał alkoholu pod dostatkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 06, 2014 3:08 pm

Ciężki dzień... Yato nie lubił takich dni... Bardzo nie lubił. Wstał wcześnie, jak zawsze zresztą, udając się do dojo trenować. Potem musiał załatwić wiele spraw, za wiele... W końcu mógł sobie odetchnąć. Udał się do Klubu Taomi, jak zwykle po ciężkich dniach. Wszedł do środka. Rozglądnął się dookoła. Klub nie był przeludniony w tej chwili. Zatrzymał wzrok przy barze. Ujrzał tam barmana i znajomą sylwetkę, zwróconą plecami do niego, więc nie widział twarzy. Podszedł wolnym krokiem w jego kierunku. Zatrzymał się za nim. Barman powitał go skinieniem głowy. Mystery po chwili usiadł obok mężczyzny i spojrzał w jego stronę. Poznał go od razu...
-Victor Gage... Znów się upijasz? Wziął byś się za siebie. Mógłbyś trochę poćwiczyć.
Mystery jak zawsze wspomniał mu o tym że o życie powinno się dbać gdyż jest zbyt cenne aby je niszczyć. Zamówił szklaneczkę Whisky i soku pomarańczowego oraz obiad składający się z dobrze przypieczonego kurczaka, ryżu i sałatki. Pokręcił głową.
-Powinieneś skończyć z tymi nałogami. Jak chcesz mogę ci dać namiary na znajomą psycholoszkę. Piękna, duże cycuszki i zgrabna dupcia... Jest co dotykać. - Kiedyś ją zaliczył. Uśmiechnął się i kiwał znacząco głową, a potem dodał - Ale nie o to teraz chodzi. Jest bardzo dobra w swoim fachu, pomoże ci z nałogami.
Barman podał Królowi szklanki Whisky i soku. Yato wziął kilka głębokich łyków Whisky a potem przepił to sokiem. Czekał na obiad. Był bardzo głodny. Wyciągnął katanę którą miał u boku i poprosił barmana o jakąś osełkę. Gdy ją otrzymał zaczął płynnymi ruchami ostrzyć klingę.
-Nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć.
Mruknął cicho. Po chwili dało się słyszeć muzykę, głośną muzykę... Avenged Sevenfold - Hail To The King... Tak to telefon. Yato odłożył katanę i osełkę na blat baru. Wstał, wyciągnął telefon i odebrał.
Rozmawiał przez dłuższą chwilę. Gdy skończył, włożył telefon do kieszeni i przysiadł znowu obok Vica.
Obiad był już na stole i stygnął. Mystery schował katanę do pochwy którą miał u boku i dał znak barmanowi że może już wziąć osełkę. Wziął się za jedzenie obiadu przepijając to Whisky to sokiem.
-Dzwonił Ezechiasz. Ten żyd... Największy lichwiarz w Tokio. Mówił że jeden z moich ludzi pożyczył bardzo dużą sumkę na jakiś interes, powołując się na mnie. I teraz każe mi to wszystko spłacać... Wiesz może coś o tym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 06, 2014 3:33 pm

Vic był był już w połowie butelki, kiedy ktoś ni z tego z ni z owego przysiadł się obok. Normalnie obrzuciłby natręta wiązanką siarczystych wyzwisk, jednak ten się odezwał. Victor dobrze znał ten głos i wiedział, że z jego posiadaczem lepiej nie zadzierać. Nawet taki psychol jak on szanował przełożonych.
- No proszę, pan prezydent zaszczycił mnie przemową moralizatorską. Daruj sobie, nie jesteś moją prawdziwą mamą, misiu pysiu.- odpowiedział, mierząc Króla spojrzeniem. Jego postawa wzorowana na samuraja i ten cały teatrzyk z mieczem bawiły go od kiedy tylko doczłapał się na wyższe stanowisko w klanie. Ale każdy ma swoje dziwactwa, prawda?
Jakkolwiek atrakcyjna by pani psycholog nie była, Vica jakoś to nie ruszało. Płeć piękna, pomimo swych niewątpliwych uroków, nie wywoływała w nim takich samych emocji co kiedyś.
- Namiary dać możesz, sprawdzimy czy warta uwagi. Ale z towarzyszami niedoli nie zrywa się ot tak, to nieładnie. A ćwiczę tyle, ile uważam to za słuszne.- nawet taki wrak człowieka jak Victor doceniał znaczenie tężyzny fizycznej i regularnie oddawał się treningom.
Z dezaprobatą spojrzał na szklankę soku, którą Mistery przepijał whisky. Sam nie preferował przepijania, chyba że mowa była o czystej. Bez szczególnej uwagi przysłuchał się docierającym do niego strzępom rozmowy telefonicznej. W międzyczasie opróżnił szklankę i dopełnił ją od nowa bursztynowym płynem. Jego ilość w butelce zaczynała niebezpiecznie zbliżać się do dna.
Vic wysłuchał informacji o rozmowie.
- Może wiem, może nie... Ja na żaden interes nie potrzebowałem, więc nawet nie kieruj podejrzeń w moją stronę. Mogę pogadać z tym lichwiarzem, jeśli bardzo ładnie poprosisz. Porozmawiam z nim, wypytam co i jak, może nawet nie odniesie żadnych konkretnych obrażeń.- zaoferował. Dawno nie miał okazji dać upustu swoim chorym zapędom, a w głowie już miał kilka nowych pomysłów na umilenie życia przesłuchiwanemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Nie Lis 09, 2014 7:22 pm

-Misiu pysiu, hę... - rzekł lekko znudzony. Vic był naprawdę dobry, jeśli chodzi o sprawy klanu. Ale to jego zachowanie trochę dziwiło Yato - Te psychopatyczne rozterki. Raz odzywa się cięto i oschle a raz jak ku*wa jakaś nastolatka! - Ale Yakuza miał do niego szacunek. Czasem obawia się o swoją posadę, ale Króla nikt nie zniszczy.
Wypił całe Whisky i sok, więc kazał kelnerowi przynieść tym razem dużą butlę sake i dwa kieliszki.
-Przypominasz mi Rosjanina, nie jesteś może aby Rosjaninem Vic? Jeśli tak to popijemy sobie jak oni. Tylko że my będziemy pić nasze japońskie Sake a nie tą ich ziemniaczaną... jak to było? Amerykanie to nazywają "vodka"... coś takiego. - Kelner przyniósł to o co go proszono. Mystery nalał sake do kieliszków i kontynuował - No to twoje... zdrowie jak to oni mawiają na wschodzie Europy.
Wziął głęboki łyk i otarł usta.
-Ach... Wyborne. Wschodnia Europa... ciekawe miejsce nie sądzisz? Ojczyzna alkoholu. Znałem kiedyś jednego gościa pochodzącego z tamtych stron. Z Polski dokładniej. Jak mnie poczęstował jego domowym napitkiem... Głowa bolała. Ale jednak wole nasze Sake.
Aseksualność Vica była dla Yato bardzo dziwna. On sam uważał że każdy mężczyzna musi od czasu do czasu dać upust swym zwierzęcym zmysłom. A on... jakby tego nie potrzebował. Yakuza często próbował rozgryźć to co się kryje w tym dziwnym, psychopatycznym umyśle jego prawej ręki... niestety nigdy mu się to nie udaje. Poprosił kelnera o kawałek kartki i coś do pisania. Gdy to dostał, to napisał Vicowi namiary do tej psycholoszki i mu podał.
-Jak to oni mówią... To na drugą nóżkę. - Rzekł i wziął kolejny mocny łyk sake - Czy jakoś tak...
Otarł znowu usta. Myślał trochę o tej sprawie z żydem ale postanowił to przełożyć na jakąś inną chwilę. W końcu jest Królem Tigers! Kto mu niby zabroni? Na pewno nie ten nędzny żydek.
-Nigdy cię nie posądzałem o to że mógłbyś to zrobić. Bo po cóż niby? Zarabiasz tyle że tego nie potrzebujesz... a i tak wszystko przepijasz. - Uśmiechnął się i kontynuował - Chodziło mi bardziej o to czy może wiesz kto to mógł zrobić. Na pewno jakiś świerzak... pasowało by ich nauczyć że z Królem się nie zadziera. Ale dobra odłóżmy to na potem, dzisiaj chcę się zrelaksować.
Wziął kolejny długi łyk i kolejny raz otarł usta. Przypomniała mu się ciekawy sposób zabójstwa...
-Przeczytałem gdzieś niedawno o pewnym sposobie zabójstwa. Średniowiecze, Cesarstwo Bizantyjskie, chyba wiesz co to takiego? Zdrajców cesarza karano tak że wyciągano mu kawałek jelita i przybijano je do wbitego w ziemie pala. Ofiary kręciły się w kółko próbując się uwolnić, okropnie cierpiąc, kolejne kawałki jelita wyciągały się z ich brzuchów. A ono ma bardzo dużą długość, nie pytaj mnie jaką, jestem wypity. Aż umierali z wykrwawienia i z bólu. Widowiskowa i straszna śmierć. Może wypróbujemy ją na tym kimś kto pożyczył tą kasę. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Nie Lis 09, 2014 8:42 pm

Jakkolwiek Vic by się nie zachowywał, Yato faktycznie nie miał powodów do zmartwień. W kwestii lojalności lepszego zastępcy nie mógł znaleźć, Vic niekiedy bywał wierniejszy niż pies. Po prostu rozumiał, że w tym biznesie bez zgranej ekipy daleko się nie zajdzie.
Parsknął śmiechem na widok sake. Yato lepiej nie mógł trafić w moment, ponieważ butelka szkockiej, którą Vic zamówił, była już tylko miłym wspomnieniem zamienionym na przyjemny szum w głowie.
- Ich nazwa nie odbiega zbytnio od naszej, bo my mówimy wódka. I nawet nie porównuj do niej sake, w kwestii mocy to zupełnie inna liga. Ale i tak, twoje zdrowie.- wychylił kieliszek- Miło się napić z kimś, kto zna obyczaj.- dodał.
Wschodnia Europa. Na wspomnienie ojczyzny powinno się odczuwać jakąś nostalgię, prawda? On był w tej kwestii odrobinę upośledzony. Bo raczej normalną rzeczą nie jest brak pewności co do kraju, z którego się pochodzi. Może i była to Rosja. A może Ukraina. Albo wspomniana Polska. Victorowi już dawno się to popieprzyło i nie przywiązywał szczególnej wagi do tego faktu.
- Skoro poczęstował cię domowymi wytworami to dziw, że jeszcze żyjesz.- zaśmiał się, przyjmując od Króla kartkę z danymi pani doktor. Wątpił w to, ze kiedykolwiek jej użyje. Niby lubił nacieszyć oczy widokiem kobiecego ciała, ale chyba jeszcze nie zdarzyło się, żeby odczuwał konkretniejszy pociąg do płci przeciwnej. Źle mu z tym nie było, przynajmniej potrafił w miarę trzeźwo myśleć w chwilach, kiedy inni zaczynali używać nie tej głowy, co powinni.
Wychylił drugą kolejkę, z uznaniem kiwając głową. Wysłuchał cierpliwie słów Mystery'ego, w tym opowieści o dość brutalnej torturze.
- Jestem zwolennikiem bardziej subtelnych metod. Męczarnie mają gościa czegoś nauczyć, a raczej ciężko wpoić coś trupowi. - powiedział, zamawiając kolejkę wódki dla siebie i Yato. Pomyślał, że nie będzie gorszy.
- No, to teraz napijemy się po mojemu. Zdrówko!- wychylił kieliszek. Dawno już nie miał okazji pić czystej, dlatego skrzywił się nieco na smak trunku, mimo iż był on bardzo dobrze schłodzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 13, 2014 3:41 pm

Yato słuchał cierpliwie w ciszy słów Vica. Pokiwał znacząco głową na wspomnienie domowego bimbru tamtego gościa. Schylił się nad barem opierając się o niego łokciami. Chciałby kiedyś odwiedzić tą krainę, wschodnią Europę. Wydaje się dla niego o wiele ciekawszym miejscem niż choćby Ameryka. Skinął głową gdy ten powiedział "twoje zdrowie". Zaśmiał się na słowa Vica i dodał:
-Możliwe, amerykanie mówią że polakom nie wolno ufać.
A potem się zaśmiał głośno. Rozmyślał nad postawą Vica do męczarni, Mystery myślał że taki psychol jak oni będzie lubił coś takiego... Skinął głową gdy ten postawił wódkę. Wypił kieliszek i także rzekł:
-Zdrowie! - odstawił kieliszek i otarł usta. Dodał po chwili - Masz jakiś pomysł na jakąś nową akcję?
Przez dłuższą chwilę milczał i popijał. Martwił się o klan, jego wielkość drastycznie spadała.
-Przepraszam na chwilę muszę rozprostować nogi.
Rzekł a potem odszedł od baru. Nogi naprawdę mu zdrętwiały. Po przechadzał się chwilę po parkiecie. Skinął głową dwójce innych członków klanu gdy ci weszli do klubu. Potem wrócił do stolika.
-Nasza pozycja wśród innych klanów drastycznie spada. Wiesz o tym dobrze. Musi jakoś temu zaradzić.
Wziął kolejny łyk wódki - Naprawdę, mocny trunek, miał rację, sake to zupełnie inna liga. - pomyślał. Dostał jakiegoś SMS'a, sprawdził go. Jedna z jego dziuni. Chciała się z nim w nocy spotkać w jego apartamencie. Schował telefon do kieszeni i znów mówił.
-Musimy coś zrobić. Może jakiś atak na któryś z innych klanów? Lub sojusz z którymś. Jakieś pomysły?


Sorry za takie zaległości, ale w ogóle nic z siebie nie mogłem wykrzesać Razz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 13, 2014 6:13 pm

W przeciwieństwie do Króla, Vic niespecjalnie przejmował się przyszłością klanu. Owszem, był lojalny, ale gdyby ten się rozpadł, znalazł by sobie nowe miejsce na świecie. Kto wie, może i sam by coś zorganizował. Dla niego gang był tylko sposobem na osobiste sukcesy, nigdy nie wierzył w pseudopolityczne pobudki o braterstwie, chwale i takich tam. Na miłość boską, tożto grupa przestępcza a nie kółko różańcowe.
- Sojusz? Proszę cię. Niby z kim? Banda gwałcicieli i alfonsów? Kieszonkowcy? Ich trzeba wziąć za mordy i sprowadzić do parteru, a nie się z nimi bratać.- powiedział z kpiącym uśmiechem zaczajonym w kącie ust. Szczególną awersją darzył Wilki i z miłą chęcią przyglądałby się jak wszyscy idą do piachu albo gniją w więzieniach. Inni byli tylko konkurencją. Klan powinien być silny sam z siebie, a nie polegać na innych. Takie przynajmniej było jego zdanie. A kiedy do wojowniczych poglądów Vica dodać dość spore ilości alkoholu, to tylko patrzeć jak coś się źle skończy.
- Trzeba nauczyć te szmaty szacunku. Zacząłbym od Wilczków, stanowią chyba największe zagrożenie. Moglibyśmy pobawić się w partyzantkę na ich terenie. Załatwiłoby się ładunek jakiegoś fajnego sprzętu. Poza tym słyszałem o jednym gościu, podobno to spec od fajerwerków. Mógłby być użyteczny.- w głowie już rysowały mu się zaczątki planów. Oczywiście wiedział, ze takie akcje nie mogą skończyć się inaczej jak otwartą wojną.
- Jednakowoż proponowałbym zadać mi to samo pytanie jak wytrzeźwieję. Teraz to tylko wybujała fantazja pijaka.- zaśmiał się. Wyciągnął z kieszeni paczkę fajek, złapał jedną w zęby i odpalił. Nawet nie pytał Yato czy może ma ochotę. Król raczej nie był typem nałogowca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 13, 2014 8:09 pm

Mystery'ego trochę niepokoiło to że jego prawa ręka nie interesowała się zbytnio przyszłością klanu. Nigdy tego nie mówił na głos, ale to widać choćby po jego "wielkim" zaangażowaniu. Możliwe że Vic miał rację z tym że sojusz nie ma szans. Yato przytaknął znacząco głową gdy Vic mówił że trzeba ich nauczyć szacunku. Słuchał uważnie dopóki on skończył. Zaśmiał się po jego ostatnich słowach i skrzywił się na widok papierosów. Ale nic nie mówił, wiedział że i tak nic nie zdziała. Po chwili zaczął mówić.
-Z tym że sojusz to bardzo zły pomysł możesz mieć rację... Ale ja bym raczej nie zaczynał od wilków, z prostego powodu. Inne klany nas nienawidzą. Gdy my zaatakujemy takich Wolfsów którzy są prawie równi nam to tacy słabi Hawksi wykorzystają okazję do osłabienia nas pomagając Wolfsą. Fajerwerki... dobry pomysł, ale na potem. Teraz będziemy musieli ich osłabiać po cichu... Wysyłać zabójców na członków innych klanów. Zaczął bym od Hawks jako że są raczej najsłabsi. Gdy nam się uda ich wyeliminować, zrobimy tak samo z Snakes, przy nich już może być trochę głośniej, ale nie za głośno! Na końcu będzie wielka, otwarta wojna z Wolfs. Tylko najsilniejsi przetrwają! - Wziął kolejny długi łyk wódki i wziął głęboki oddech - Ale masz rację, lepiej rozmawiać z tobą o tym jak wytrzeźwiejesz.
Uśmiechnął się od ucha do ucha i wziął następny łyk alkoholu. Znudziło mu się trochę siedzenie tutaj i picie.
-Mam już dość picia na razie, co powiesz na jakąś zadymę? Może nielegalne walki albo coś w tym stylu? Chętnie bym sobie powalczył z tutejszymi.
Był już mocno spity. Miał ochotę na jakieś większe emocje, to było pewne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Czw Lis 13, 2014 9:15 pm

Vic wysłuchał planu Yato, po czym pokręcił zawzięcie głową. Alkohol robił swoje, mowa ciała i gestykulacja Zastępcy robiły się już trochę zbyt przesadzone. No i niepotrzebnie podnosił głos, ale tylko w nieznacznym stopniu.
- Do dupy z tym. Osłabić się przepychankami żeby potem zaszarżować na wypoczętego, silnego bydlaka? Mowy nie ma.- powiedział, po czym głęboko zaciągnął się papierosem. Czasem się zastanawiał, co dopadnie go pierwsze- marskość wątroby czy rak płuc.
- To teraz znajdź tylko zostaje ci znaleźć moment, kiedy jestem trzeźwy. Powodzenia.- zaśmiał się. Jak już było wspomniane- Vic alkoholu sobie nie żałował, pił dużo i często. Że niezdrowo- co go to obchodzi? Każdy kiedyś na coś umrze. Dlatego też kiedy usłyszał, że Yato już nie pije, zamówił dla siebie ostatnią kolejkę wódki i wychylił ją od razu.
- Taki poważny człowiek, pan prezes kurwa, a chce pijackie burdy wszczynać. Swój chłop! Popić, wpierdolić i zgaduję, że i jakaś panienka się znajdzie, co? Dobrze wujcio Victor mówi?- po tych słowach dość niezgrabnie zaintonował bliżej nieokreśloną piosenkę po rosyjsku. No, prawdopodobnie po rosyjsku, bo promile we krwi skutecznie psuły niuanse wymowy.


Ostatnio zmieniony przez Vic dnia Pią Lis 14, 2014 4:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Lis 14, 2014 4:07 pm

Niezbyt uważnie słuchał słów Vica, alkohol buzował. Następnego dnia pewnie będzie pamiętał tylko przebłyski z tych wydarzeń. Przytaknął na pytania Vica. Potem usłyszał jakieś niezrozumiałe słowa, pewnie tworzyły piosenkę.
-Musimy się rozerwać.
Wstał, zapłacił kelnerowi i wyszedł w stronę parkietu. Odwrócił się na pięcie w stronę Vica i powiedział.
-Nie wiem jak ty ale ja gdzieś idę. Jak chcesz to chodź ze mną.
Następnie wyciągnął katanę, zamachnął nią kilka razy w powietrzu a potem skierował się ku wyjściu. Wiele mogło się wydarzyć jeśli zsumuje się wojowniczy charakter Yata, katanę i dużą ilość alkoholu...


z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Vic
Zastępca króla
avatar

Liczba postów : 85
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Pią Lis 14, 2014 4:24 pm

Obejrzał się za wstającym Królem.
- A idź, skoro cię nosi. Spotkamy się innym razem.- machnął mu na pożegnanie, przy okazji gasząc szluga w pobliskiej popielniczce. W sumie, skoro został sam, to czemu by nie strzelić jeszcze jednej kolejeczki, tak na odchodne? Jak pomyślał, tak zrobił i po chwili stał przed nim pełny kieliszek czystej. Wychylił go, zakasłał bo troszkę źle weszło, zapłacił barmanowi- oczywiście nie poskąpił napiwku, niech nikt go nie bierze za skąpca- i skierował się ku wyjściu. Może jeszcze powłóczy się po mieście. Może pójdzie do mieszkania. Sam tego jeszcze nie wiedział.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Yakuza
Pazur
avatar

Liczba postów : 27
Join date : 06/01/2015

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sro Sty 07, 2015 5:50 pm

Wszedł do baru wolnym krokiem. Nie znał jeszcze za dobrze tej dzielnicy, więc za cud można uznać fakt, iż udało mu się tu samemu dotrzeć. Na wejściu powitała go głośna muzyka. Westchnął cicho, lecz wszedł do środka. Przecisnął się przez mały tłumek i usiadł przy barze. Póki co postanowił niczego nie zamawiać. W zasadzie nie przyszedł tu w żadnym, konkretnym celu. Ot po prostu był ciekaw, co też znajduje się w tejże dzielnicy. Teraz, gdy już ją trochę poznał, pomyślał, że mógłby coś zjeść, więc zamówił sobie tatara. Akurat to lubił. Miał nadzieję, że uda mu się też sprzedać jakieś dragi, bo z nich zawsze idzie duża i łatwa kasa. Siedział więc przed barem, czekając na zamówienie i obserwując otoczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mystery
Król
avatar

Liczba postów : 127
Join date : 02/10/2014
Skąd : Okolice Kioto

PisanieTemat: Re: Klub Taomi   Sro Sty 07, 2015 7:47 pm

Dzisiaj miał lekki dzień, co nieczęsto się zdarza. Akurat poranek i południe zeszło mu na ćwiczeniach. A resztę dnia miał dla siebie. Wieczorem postanowił zahaczyć o klub Taomi. Dawno tam nie zaglądałem. Zaparkował przed klubem. Wszedł do środka i zrobił kilka kroków. Zatrzymał się i rozglądnął po wszystkich stronach. Jak zwykle o tej porze były tutaj tłumy, głównie młodzieży. Ale dało też się ujrzeć grupki Tigersów rozsiane po różnych zakątkach budynku. Podszedł do barku i usiadł obok niesamowicie wysokiego mężczyzny, widać że młodszego od niego. Mystery go nie kojarzył, raczej go nie widział jeszcze tutaj. Ale ze względu na to że młodzieniec miał u boku katanę to uznał że musi on należeć do ich klanu. Zamówił szklankę zimnej wódki.
-Witaj. Widzę że należysz do Tigers. Mógłbym poznać twoje imię i ewentualnie rangę?
Barman podał mu szklankę trunku. Zaczął sobie popijać. Popatrzył ukosem na jego katanę.
- Katana? Też wolę posługiwać się taką bronią. Mam autentyczną samurajską katanę z XI wieku. A twoja? Co możesz mi o niej opowiedzieć przyjacielu?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Klub Taomi   

Powrót do góry Go down
 
Klub Taomi
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Klub Taomi
» Magiczny klub Rozing
» Klub Rogacza
» Klub Magii Nut
» Jak założyć i utrzymać klub?

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Tokyo :: Dzielnica Tigers-
Skocz do: